wtorek, 22 listopada 2016

List w przyszłość.


Pamiętacie, kiedy ostatni raz pisaliście jakikolwiek list? Ja osobiście robiłam to dawno, dawno temu, jeszcze w podstawówce. Maile, smsy i wszechobecny dostęp do tzw. instant messaging już na dobre wyparły tradycję pisania listów. Wiadomo, że w dzisiejszych czasach łatwiej siąść przed komputerem i zostawić komuś wiadomość, którą może przeczytać natychmiast. A co by było, gdyby napisać list do samego siebie... z przyszłości. Uważam to za bardzo dobry pomysł, miło będzie usiąść za parę lat i przeczytać o tym co wtedy było dla mnie ważne, czym się zajmowałam, co lubiłam, a czego nie. 

Droga Joanno z przyszłości,
Nie wiem czy jeszcze pamiętasz, ale 10 lat temu na swoim blogu napisałaś list adresowany do samej siebie, który właśnie trzymasz w ręce. Jesteś zdziwiona, że pisałaś bloga? Nie przejmuj się, teraz też jeszcze nie do końca oswoiłam się z tą sytuacją. Twój blog powstał jako wynik nudy, z potrzeby zapchania wolnego czasu. Do jego założenia namówił Cię twój chłopak - P. Mam nadzieję, że nadal wam się dobrze układa. Powiedz mi proszę, czy dalej nie przepadasz za matematyką. Pamiętasz jeszcze te wieczory, gdzie wyrywałaś włosy ze strachu i stresu, ucząc się na kolejne sprawdziany? Myślę, że udało Ci się zdać maturę ze stu procentowymi wynikami, teraz pewnie jesteś już po studiach. Czy kontynuujesz zawód wybrany w technikum? Strasznie mi się on podoba i jednym z moich marzeń jest spełnianie się w nim w przyszłości...
Kiedy piszę ten list jest 22 listopada 2016 roku, co oznacza, że szybkim krokiem zbliżają się święta. Będzie to pierwsze Boże Narodzenie spędzone z P., długo wybierałam prezent, bo trudno było znaleźć coś praktycznego, co mu się rzeczywiście przyda. Tak jak zwykle nie mogę doczekać się pierwszego śniegu, choinki, wigilii... Czy dalej tak bardzo lubisz święta? Mam nadzieję, że tak! I że dalej myślisz, że Boże Narodzenie to najpiękniejszy czas w roku.
Mam pewność, że robisz to co lubisz, ciągle się rozwijasz i otaczasz się wspaniałymi osobami. Jestem ciekawa, czy spełniłaś swoje marzenia o kamienicy z wysokimi sufitami, ogromnej garderobie, sypialni z najmiększym łóżkiem na świecie. Z psem czekającym na twój powrót z pracy, z kotem leniuchującym zimą na kaloryferze i oczywiście z kochającym mężem przy boku.
Joanno z przyszłości, życzę Ci, żebyś nigdy się nie zmieniła  i zawsze pozostała tą samą uśmiechniętą dziewczyną, którą znam teraz. Otwórz się na innych ludzi i nie daj się stresowi!


Taki list mam w liczbie dwóch sztuk - jeden tutaj, publiczny, dostępny dla was, a drugi wydrukowany i schowany w szafce, na wypadek gdybym kiedyś usunęła bloga. Uważam, że taka wiadomość do siebie z przyszłości to wspaniały pomysł. Możemy tutaj opisać wszystko - aktualne problemy, marzenia, plany na przyszłość. Wszystko, co chcielibyśmy sobie przypomnieć za parę lat!

Gorąco was zapraszam do napisania samemu takiego listu i opublikowania go na blogu. Jeżeli skłonicie się ku takiemu pomysłowi, proszę zostawcie linka w komentarzu - chętnie poczytam!

Pozdrawiam,
Rose ♥

2 komentarze:

  1. Naprawdę świetny pomysł. I świetna pamiątka.

    Pozdrawiam :)
    http://perypetieoliwii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak będzie się czytało taki list za parę lat...

      Usuń

Bardzo dziękuję za każde jedno słowo, które tu pozostawisz. Każdy komentarz wiele dla mnie znaczy, ponieważ buduje we mnie poczucie, że nie piszę tylko dla siebie, ale i dla Was.

Pozdrawiam,
Rose♥