czwartek, 17 listopada 2016

Mój codzienny makijaż.


Makeup dodaje mi pewności siebie, jednak nie jest tak, że nie mogłabym bez niego wyjść z domu. Często to robię, nie widzę w zupełności przeszkód przed pójściem gdzieś nieumalowaną. Nie mam tak, jak niektóre z dziewczyn, że boję się, że bez makijażu jestem inną osobą. Mój makeup ma tylko podkreślać moją urodę, nie przerysowywać ją karykaturalnie. Zawsze pamiętam, że bez względu na to czy w makijażu czy bez jestem tą samą osobą. Makijaż to tylko dodatek. Jego wykonywanie sprawia mi przyjemność, nie jest to dla mnie żadnym utrapieniem. Z resztą, gdyby było, to bym już dawno się nie malowała, bo kiedy coś mi nie odpowiada, przeszkadza, to po prostu tego nie robię.
Mój codzienny makijaż odbywa się według pewnego schematu, który chcę dzisiaj wam przedstawić.

1. Zaraz po przebudzeniu myję twarz żelem nawilżającym z Yves Rocher. Zaraz później tonizuję twarz, do tego celu również używam produktu z tej firmy o jakże wielkiej pojemności (prawie 400ml). Zielony tonik idealnie matuje i oczyszcza, po jego użyciu skóra robi się mięciutka i taka gładka.


2. Następnym krokiem jest krem pod makijaż. Aktualnie używam Ziaja Nuno, który oprócz tego, że ma redukować zmiany trądzikowe (czego nie zauważam), to doskonale pozbywa się wszelkich zaczerwienień i matuje cerę na dłuuuugo dłuuuugo. Trzeba go jednak stosować z umiarem, kropeczka wystarczy na całą twarz!


3. Później nakładam zielony korektor tam, gdzie pozostały mi jeszcze jakieś zaczerwienienia. Teraz używam czwórki z lovely, która nie jest zbyt genialna, bo korektory nie są przyjemnie masełkowate, tylko dość zbite i gęste, jednak nie można im zarzucić tego, że nie kryją - bo robią to bardzo dobrze. Mały minus za rozprowadzanie.


4. Dalej oczywiście moją ukochaną, wysłużoną już trochę gąbeczką Beauty Blender nakładam podkład, testuję właśnie True Match, który bardzo ładnie matuje, ma ciekawy, żółty i jasny odcień. Nie do końca jednak jestem przekonana do drobinek rozświetlających. Średnio widzi mi się połączenie matu z drobinkami. Potestujemy - zobaczymy.


5. Po podkładzie nakładam korektor pod oczy, kiedyś był to płynny kamuflaż Catrice, ale teraz przerzuciłam się na Astor Perfect Stay, z czego jestem bardzo zadowolona. Jest idealnie jaśniutki, nie ciemnieje (co miało miejsce w przypadku Catrice) i ładnie kryje cienie pod oczami (które niestety mam dość spore, bo notorycznie się nie wysypiam).


6. Wszystko ładnie przypudrowuję pudrem ryżowym. Na przemian używam tego z Paese i Ecocery, nie widzę między nimi żadnej różnicy, oprócz tej, że Paese dostać mogę stacjonarnie, niestety w wyższej cenie, a Ecocerę taniej, ale za to tylko online. Oba matują równie genialnie i idealnie nadają się do tłustej cery.


7. Kiedy twarz jest już w stu procentach przygotowana zabieram się za brwi - nieodłączny element mojego makijażu. Najpierw zarysowuję ich kształt pomadą do brwi Inglot, a później wypełniam cieniem Bell, który kiedyś upolowałam w biedronce. Ma idealny kolor i świetnie się rozprowadza, nie wiem tylko co zrobię, kiedy w końcu się skończy, bo niestety są już niedostępne. A szkoda. Całość zabezpieczam żelem / maskarą do brwi z wibo, a przed tym wyczesuję nadmiar produktów.


8. Po brwiach pora na oczy. Po nałożeniu jednej z dwóch ulubionych baz pod cienie: Essence I love stage, lub Wibo Base wybieram jedną z moich paletek i szaleję. Kombinacje są dowolne, ale wszystkie utrzymane w tonacjach nude lub rose-nude.


9. Przed nałożeniem tuszu używam odżywki z Eveline jako bazy. Moje ulubione maskary do rzęs to te od Max Factor z serii 2000 Calories. Lubię tę podkręcającą (z czerwonymi napisami) oraz tę zwykłą, klasyczną. Ostatnio wpadł mi w łapki do przetestowania kolor bronze-brown, w którym zakochałam się po uszy.


10. Na samym końcu zajmuję się konturem twarzy. Pierwszy idzie rozświetlacz, polubiłam ostatnio paletkę Strobbing Kit od Wibo. Dwa najjaśniejsze odcienie są tak jakby dla mnie stworzone <3 Oprócz tego polecić mogę rozświetlacz Bell Hypo - idealny zamiennik Mary Lou.  Po rozświetlaczu czas na bronzer, moim ulubieńcem jest niezmiennie Kobo Sahara Sand. Genialny, zimny odcień, świetnie nadaje się do konturowania i podkreślenia kości policzkowych.













Do następnego ♥,
Rose.



12 komentarzy :

  1. Ile czasu zajmuje Ci taki make up?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od 20 do 40 minut, zależy od dnia, mojego humoru i tego, jaki makijaż chcę osiągnąć. ;)

      Usuń
  2. Ten kremik antybakteryjny kiedyś miałam i bardzo go lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest fajny, ale niestety nie zmniejsza zmian trądzikowych. Jednak efekt matowienia i redukcja zaczerwienień są bardzo fajne.

      Usuń
  3. Mam chęć kupić ten puder z paese, wiele dobrego o nim słyszałam :)

    A u nas na blogu konkurs :) Do wygrania $100 na zakupy, zapraszamy :)
    immhfashionblog(klik)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do konkursów niestety nie mam szczęścia, więc nawet nie próbuje. Bardzo polecam ten puder, jest na prawdę rewelacyjny!

      Usuń
  4. Muszę chyba w końcu poeksperymentować z makijażem brwi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym wyjść z domu bez podkładu, korektora, szminki, ale brwi i rzęsy to podstawa! Na początek do brwi polecam takie masakry jak ta z wibo, lovely, czy z L'oreal. Bardzo łatwo się je aplikuje, a dają fajny, naturalny efekt.

      Usuń
  5. Z rzeczy które Ty używasz ja posiadam 2 które pokazałaś wyżej.
    Baza pod cienie z essence i paletke w wibo.
    Z oby rzeczy jestem zadowolona. ;)
    Zastanawiam się właśnie nad kupnem podkładu z Loreala, ponieważ mój już się powoli kończy.
    Pozdrawiam ♥

    http://kammage12.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie wiem do końca co z tym podkładem. Niby fajnie matuje, ma wręcz idealny kolor (który czasem robi się delikatnie, prawie niezauważalnie różowawy, zależy to chyba od kremu którego użyję pod niego), ale te drobinki to jakaś masakra. Są mega widoczne, przynajmniej dla mnie, wolę chyba stuprocentowy mat. Jeżeli szukasz dobrego podkładu matującego o jasnym, neutralno-zółtym odcieniu, to gorąco polecam Bell Hypo Matt & Cover.

      Usuń
  6. Zaciekawił mnie ten korektor bo też borykam się z podkówkami i jeszcze nie znalazłam nic, co by się sprawdziło. A odbiegając od tematu, to masz bardzo fajnego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Korektor z astora mi wpadł w oko :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każde jedno słowo, które tu pozostawisz. Każdy komentarz wiele dla mnie znaczy, ponieważ buduje we mnie poczucie, że nie piszę tylko dla siebie, ale i dla Was.

Pozdrawiam,
Rose♥

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.