środa, 16 listopada 2016

Ratunku, jesień! | Jesienna pielęgnacja



Jesień to najgorszy możliwy czas dla mnie, przytłaczają mnie częste zmiany pogody ze słonecznej na deszczową, z deszczowej na słoneczną i tak w kółko. Kiedy dochodzą do tego pierwsze przymrozki ja zupełnie odpadam. Na tę porę roku źle reaguje również mój organizm, zimno szczypie w przesuszone policzki i nos, sprawia, że pękają dłonie, niekorzystnie działa na paznokcie i włosy. Do tego jeszcze dochodzi ogrzewanie w mieszkaniu - masakra gwarantowana. Wypracowałam sobie własny sposób aby nie dać się jesiennej aurze i zmianom. 

1. Samopoczucie:
Rano staram się zadbać o to, żeby zwlec się z łóżka z uśmiechem na twarzy. Trudno jest wstać, kiedy na polu jest jeszcze całkiem ciemno (5:30). Jednak kiedy założę sobie, że ten dzień będzie wspaniały i czekają mnie same sukcesy w szkole idzie mi lepiej. Dobudzam się kubkiem gorącej herbaty, łykam witaminę D (której w okresie jesienno-zimowym mamy mniej), a wszystkiemu towarzyszy muzyka. Dobrym wyjściem na ciężkie poranki jest organizacja i planowanie, dobrze jest pomyśleć co chcemy założyć na siebie następnego dnia oraz jaki makijaż chcemy wykonać, tak, żeby nie musieć się tym przejmować rankiem, a przez to nie marnować czasu, w którym moglibyśmy np jeszcze pospać. Warto również odrobić wieczorem wszystkie lekcje, a w łóżku przed snem poświęcić 15 minut na naukę. To bardzo pomaga, ponieważ rano wstajemy ze świadomością, że wszystko mamy z głowy i jesteśmy gotowi na kolejny dzień pełen wrażeń.

2. Twarz:
Codziennie noszę makijaż, jesienią używam cięższych podkładów, które nie tylko lepiej kryją (w tym okresie wychodzi mi zdecydowanie więcej zmian trądzikowych na twarzy), ale również chronią w pewnym stopniu przed zimnem i wiatrem. Kiedy muszę wyjść bez makijażu zawsze nakładam tłusty krem na buzię. 
Moja skóra w tym okresie zdecydowanie potrzebuje porządnej dawki nawilżenia, dlatego też trzy razy w tygodniu nakładam niebieską maseczkę z rossmanna, której cena nie przekracza jakichś 3 złotych. Jest to mój kosmetyk do zadań specjalnych, który idealnie regeneruje cerę, nawilża i koi. Jest bardzo wydajna, bo za 3 zł otrzymujemy dwie maseczki, z czego jedna taka wystarcza na trzy aplikacje. Stosuję ją w taki sposób, że pierwszego dnia nakładam bardzo grubą warstwę, a przez kolejne dwa cieniutkie. Działa idealnie!


3. Usta i oczy:
Jesienią staram się unikać matowych pomadek i dbam o odpowiednie zabezpieczenie ust. Bardzo lubię pomadki ochronne Carmex jak i tańszą i równie dobrą zwykłą wazelinę. Pamiętam, aby usta smarować rano i wieczorem czymś nawilżającym i regenerującym, a przed każdym wyjściem używam pomadek ochronnych. Zimy wiatr daje się we znaki również oczom, dla ich ukojenia stosuję, sama nie wiem jak to nazwać, okłady (?) z herbaty. Po prostu kładę nasączone herbatą waciki kosmetyczne na oczach i trzymam tak przez 5-10 minut.

4. Dłonie i paznokcie:
Pękające dłonie to jedno, ale suche i łamliwe paznokcie? Tak, to też wpływ jesieni. Przed każdym wyjściem ręce smaruję tłustym kremem, w ciągu dnia aplikuję lekki balsam (bardzo lubię ten aloesowy z Isany). Wieczorem sięgam po dodatkową porcję nawilżenia i obficie smaruję dłonie balsamem do ciała, który zawiera 5.5% mocznika (również Isana). Moje paznokcie jesienią są nie do zniesienia, pękają, rozdwajają się, a lakier odchodzi od nich płatami. Z tego też powodu staram się unikać malowania ich, a skupiam się bardziej na regeneracji. Bardzo lubię serum miodowe z Wibo, które nie tylko nawilża, ale i odżywia paznokcie. Stosuję je (również na skórki) grubą warstwą na noc, a w ciągu dnia cieniutką wmasowuję.



5. Stopy:
To, że ich nie widać tą porą roku, nie oznacza, że nie powinnyśmy o nie dbać. Wręcz odwrotnie! Zawsze pamiętam o regularnym peelingu ( 1-2 razy w tygodniu) i cowieczornym kremowaniu. Kiedy kładę się do snu na stopy nakładam grubą warstwę kremu oliwkowego z Ziaji (tego przeznaczonego do twarzy, a co!). Doskonale nawilża, pięknie pachnie, a do tego jest tani jak barszcz i starcza na długo. Później zakładam bawełniane skarpetki i udaję się do snu.

6. Reszta ciała:
Jak udało się wywnioskować z wcześniejszych punktów, nawilżanie i odżywianie jest kluczem do jesienno-zimowego sukcesu. Nie inaczej ma się to w przypadku nóg, rąk czy miejsc szczególnie narażonych na przesuszenie jak np. kolana czy łokcie. Wieczorem stosuję balsam z Isany (ten sam, co do rąk z 5.5% mocznika). Efekt jest fenomenalny! Za niecałe 8 złotych dostajemy porządną dawkę nawilżenia.


Czy wasz organizm również w podobny sposób znosi jesienno-zimową aurę?

Do następnego ♥,
Rose.

2 komentarze:

  1. Jaki podkład stosujesz jesienią?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bell hypo ten matujaco-kryjacy, oraz krem bb od under20, który na prawdę dobrze kryje. To sa moi ulubieńcy.

      Usuń

Bardzo dziękuję za każde jedno słowo, które tu pozostawisz. Każdy komentarz wiele dla mnie znaczy, ponieważ buduje we mnie poczucie, że nie piszę tylko dla siebie, ale i dla Was.

Pozdrawiam,
Rose♥