piątek, 23 grudnia 2016

Grudniowe makijażowanie - przegląd kosmetyków.





Hej♥.
W tym poście chce pokazać wam czego używałam do codziennego makijażu w grudniu. Jak wiadomo, kobieta zmienną jest, więc musiałam wymienić część kosmetyków o których ostatnio pisałam na coś innego, tak żeby nie popaść w rutynę. Kilka produktów testowałam już wcześniej, a niektóre to zupełne nowości. Skoro mam wielką kolekcje kosmetyków i stale ją powiększam, to muszę używać każdego po trochu, prawda? Bo przecież nikt nie lubi popadać w zbytnią rutynę, bo jak wiadomo -  rutyna zabija. 

Pod makijaż stosowałam krem matujący od under20, sięgnęłam po niego kiedyś w Rossmannie i tak sobie leżał w szafce aż do tego miesiąca. Jestem z niego na prawdę zadowolona, matuje na długo i ma piękny, truskawkowy zapach. Do aplikacji podkładu zamiast Beauty Blendera używałam gąbeczki firmy Donegal. Różni się ona od BB tym, że jest bardziej zbita i twardsza (jej fakturę możecie zobaczyć na zdjęciu na górze posta). Nie przeszkadza mi to jednak, bo aplikacja kosmetyku jest tak samo łatwa jak za pomocą Beauty Blendera, a wykończenie równie nieskazitelne. 



True Match wymieniłam na krem bb z tej samej firmy, co krem matujący. Od dawna jest to mój ulubieniec, którego często jednak zdradzam z innymi produktami, ale zawsze do niego wracam. Szczególnie w grudniu, bo tłusta formuła tego kremu idealnie nadaje się na zimowe mrozy. Jego plusy to jaśniutki beżowy kolor, który nie utlenia się w ciągu dnia i na prawdę duże krycie. Jego mały minus to fakt, ze on wcale nie matuje, a wręcz przeciwnie - daje na buzi takie "mokre" wykończenie. Żeby zniwelować świecenie się po powyższym kremie muszę go czymś zmatowić. Testowałam go dawno z wieloma pudrami (w tym z ryżowym), ale okropnie się ważył. Wtedy udało mi się odnaleźć jedyny produkt, który współpracował z tym kremem - Astor Anti-Shine i używałam sobie tego duetu długo długo. Jednak dzięki blogowi jednej z was LINK dowiedziałam się, ze under twenty wypuściło swój własny puder. Okazało się, że ten produkt idealnie współgra z kremem bb. Nie waży się, matuje na długo, chodź jest to raczej efekt delikatnej satyny, przedłuża trwałość makijażu. Jestem wprost zachwycona.

Zestaw do konturowania Wibo, który jak widać jest już mocno wysłużony, chwilowo zamienił pojedyncze kosmetyki - róż, bronzer i rozświetlacz. Lubię sposób w jaki Wibo dobrało kolory do swojego produktu. Bronzer ma delikatnie biszkoptowy odcień, dzięki czemu nie rzuca się za bardzo w oczy i na policzkach daje naturalny efekt. Róż, dzięki zawartości mikro drobinek kojarzy mi się z kultowym Nars Orgasm. Rozświetlacz natomiast ma piękny kolor w odcieniu chłodnego szampana, na skórze pozostawia taflę odbijająca światło, a nie chamski brokat.


Jeżeli chodzi o oczy, to wróciłam do brązowego matu z paletki Catrice chocolate nudes, który łączyłam z połyskującymi cieniami od Sleek. Spodobały mi się takie połączenia, bo czekoladowy kolor idealnie dopasowuje się do błyszczących odcieni z paletki I-Divine.










Nie mogło zabraknąć oczywiście też prezentu od P. - czekoladki od Too Faced. "Ochy" i "achy" nad nią wylałam już w osobnym poście - KLIK.







Tak prezentował się mój makijaż przez większą część grudnia, od tamtej pory znów wiele się zmieniło, bo jak wiadomo - kobieta zmienną jest. Wpadło już kilka nowości, wróciłam też do innych produktów. Te które pokazałam wam w tym poście dziś już leżą sobie spokojnie w szafce i czekają, aż znowu najdzie mnie kaprys aby ich użyć. Takie jest smutne "życie" kosmetyków należących do kosmetykoholiczki...

Pozdrawiam wszystkich serdecznie,
Rose♥

23 komentarze :

  1. J'adore! I have the same shadows for the eyes .. the colors are really great! thanks for sharing
    Come and see my last post on my blog. Gros bisous
    http://mademoisellegallech.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny zestaw, under twenty ma super krem BB.Jak to mówią kobieta zmienną jest i od czasu do czasu przydaje jej się jakaś odmiana, odskocznia od rutyny. Pozdrawiam serdecznie.

    Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja uwielbiam to trio z Wibo! Ogólnie firma Wibo była moim odkryciem roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale fajne kosmetyki :)Świetna ta czekoladka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Paletkę Wibo do konturowania mam ochotę kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem szczerze, że wybrałaś bardzo fajne kosmetyki ;)
    Pozdrawiam Niecoinna

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mam paletkę czekoladę, jest dobra, ale nie zachwyciła mnie jakością aż na tyle, ile kosztuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie jakość adekwatna do ceny. :)

      Usuń
  8. Paletki są cudne! :D Obserwuję, melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie uważam, aby rutyna była czyms złym. Dla mnie to stabilizacja, a niektórzy lubią stabilizację ;) Sama jednak, choć nie często, to czasem zmieniam ulubione kosmetyki na inne, by powrócić do nich po czasie i odkryś je na nowo :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każde jedno słowo, które tu pozostawisz. Każdy komentarz wiele dla mnie znaczy, ponieważ buduje we mnie poczucie, że nie piszę tylko dla siebie, ale i dla Was.

Pozdrawiam,
Rose♥

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.