poniedziałek, 5 grudnia 2016

Moja podręczna kosmetyczka.


Każda z nas w torebce nosi mnóstwo przeróżnych rzeczy. Klucze, portfel, telefon, przybory do pisania, miliony papierków, zużytych biletów, paragonów. Damska torebka jest jak czarna dziura, bo zmieści się w niej wszystko. Każda kobieta ma przy sobie również podręczną kosmetyczkę. Jednym z nas wystarczy czarna kredka, korektor i puder, a drugie, podobnie jak ja potrzebują całego arsenału kosmetyków. To nie tak, że codziennie maniakalnie używam tego wszystkiego żeby poprawiać makijaż w ciągu dnia. Czasem kosmetyczki nie ruszam wcale, ale wychodzę z założenia, że lepiej mieć ją przy sobie, bo nie wiadomo kiedy co się może przydać.  
Do mojej kosmetyczki zazwyczaj wrzucam resztki produktów, które zużyłam do codziennego makijażu, a już znalazłam dla nich zastępcę. Bo nie lubię kiedy coś się marnuje, ale nie lubię też używać codziennie tego samego, więc po miesiącu - dwóch po prostu wymieniam niektóre rzeczy. 

W mojej kosmetyczce zdecydowanie najwięcej jest produktów do ust. Tu przyznaje się bez bicia - po te akurat sięgam codziennie. Wiadomo, szminkę trzeba czasem poprawić, bo się zje. Balsam do ust natomiast stosuję, kiedy nie mam na sobie pomadki, bo nie lubię uczucia "nagich ust".


Brązowa i biała kredka do oczu przydają się, kiedy przypomnę sobie, że rano kładłam coś na linie wodną i teraz przydałoby się to poprawić. Z pęsety do brwi korzystam, kiedy zauważę jakiegoś niesfornego włoska pod łukiem brwiowym. Ten niebiesko prostokąt to zestaw do brwi od Oriflame w którym znajdują się cienie, wosk i sprytny, mały pędzelek. Przydają się, kiedy makijaż brwi się delikatnie zetrze. Grzebyka używam do wyczesywania nadmiaru produktu i czasem do "rozczesywania" rzęs, jeśli rano się posklejały.


Bibułki matujące są przydatnym gadżetem, ale nie sięgam po nie jakoś często. Ot, jak mi się przypomni. Korektor kamuflaż pomaga mi zakryć niedoskonałości, które czasem przebijają mi przez pokład. Do jego nakładania używam pędzelka, który dołączony był do żelowego eyelinera od z Maybelline.


Pilniczek przy tak łamliwych paznokciach to podstawa i z niego korzystam akurat często. Żel do usuwania skórek od Lovely i masełko pielęgnacyjne Sally Hansen to przydatne czasem gadżety.





A co wy nosicie w swoich kosmetyczkach?


10 komentarzy :

  1. Ja jestem minimalistką - ograniczam się do pomadki ochronnej i małego lusterka :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo tego nosisz :) ja w kosmetyczce w torebce ograniczam się do pomadek jednej kolorowej, drugiej nawilżającej, korektora i lusterka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w kosmetyczce noszę tylko puder, bibułki matujące i szminkę/pomadkę. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię te bibułki matujące z Wibo !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w swojej mam tylko puder i szminkę, którą aktualnie nałożyłam rankiem na usta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w swojej mam puder, balsam do ust, czasami podkład i oczywiście jakąś szminkę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Coraz częściej mam wrażenie, że nie jestem jednak kobietą, bo nie noszę w torebce kosmetyczki. Balsam czy błyszczyk przeważnie mam w kieszeni kurtki, zawsze pod ręką. W torebce noszę jeszcze chusteczki. Szybciej nie ruszam się bez nich, portfela, dokumentów i pendrive'a niż bez kosmetyczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie oprócz kosmetyczki obowiązkowo pendrive, albo nawet dwa, bezprzewodowa myszka, tablet, kable usb, powerbank - także no :P.

      Usuń
  8. Ja nawet nie noszę ze sobą kosmetyczki :) Zazwyczaj mam przy sobie tylko Eos :)

    Pozdrawiam :)
    http://perypetieoliwii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam oczywiście kosmetyczkę, mam (wypchaną ;p). Mam puder, mały róż Bourjois, kilka szminek, perfumki, grzebień, pilniczek, bibułki matujące, tampony.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każde jedno słowo, które tu pozostawisz. Każdy komentarz wiele dla mnie znaczy, ponieważ buduje we mnie poczucie, że nie piszę tylko dla siebie, ale i dla Was.

Pozdrawiam,
Rose♥

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.