wtorek, 7 marca 2017

Jak udało mi się przekonać niechęć do tabletek | biotebal - moje wrażenia


Jakiś czas temu na moim blogu powstał post o genialnej odżywce do paznokci marki Vipera. Okazała się ona ratunkiem na moje problemy - przesuszoną płytkę paznokcia, skłonność do łamania i rozdwajania się oraz ogólną złą kondycje moich paznokietków. Jednak oprócz tych przypadłości zmagam się z czymś jeszcze, mianowicie moje paznokcie są słabe od środka. Oznacza to więc, że mimo odżywienia ich z zewnątrz one i tak po jakimś czasie nie tyle co się złamią - bo na to zaradziła odżywka - ale popękają wewnątrz i w ostateczności się skruszą. Nie umiem dokładnie opisać tego zjawiska, to tak jakby wewnątrz paznokcia pojawiała się "pajęczynka" (podobna do tej, jaka pojawia się na stłuczonej szybie telefonu), która jednak nie sprawia, że paznokcie się łamią. One stopniowo się ukruszają zostawiając nieestetyczną obdartą krawędź, której piłowanie nic nie da - bo będą kruszyć się dalej.



Odżywce z Vipery dalej nie mam nic do zarzucenia - jest wspaniała! Robi swoją robotę w stu pięćdziesięciu procentach. Ale wiadomo, to jest tylko odżywienie z zewnątrz. Niedawno wpadłam na pomysł, że być może problem "pajęczynki" na paznokciach leży wewnątrz mojego organizmu. Bardzo prawdopodobne stało się dla mnie to, że cierpieć mogę na niedobór jakichś witamin lub substancji odżywczych, bo posiłki które zjadam nie są regularne oraz nie należą do najbardziej zdrowych i przemyślanych.

Powstał jeden problem - ja się wszelkich tabletek boję. Wierzcie czy nie - to prawda. Od małego wszelkie tabletki są ble i fuj i co złego to one. Syropki są okay, maści również. Ale tabletki nie i koniec! I nie pytajcie mnie skąd wzięło się u mnie takie przekonanie, bo odpowiedzieć wam nie umiem. Jednak zagryzłam zęby i pomyślałam, że te tabletki nie będą jakieś nie wiadomo jakie wielkie i straszne. I że zwykły suplement diety czy witaminy nie zrobią mi większej krzywdy.
I tak z dziwnym uczuciem "chcę ale nie chcę" miesiąc temu udałam się do pobliskiej apteki. Wyjaśniłam pani magister mój problem z powstającą "pajęczynką" i dokładnie powiedziałam czego oczekuję od produktu. Nie szukam czegoś, co spowoduje ich szybszy wzrost ani to, że z wierzchu będą piękne i ładne - od tego mam moją ukochaną odżywkę. Chciałam czegoś, co wzmocni paznokieć od środka. Z polecenia pani magister dostałam tabletki biotebal - które, jak mówi producent, stosuje się w niedoborze biotyny. Okay, ale co to ta cała biotyna? Na to pytanie producent również ma dla nas odpowiedź:
Biotyna wspomaga procesy powstawania keratyny i różnicowania się komórek naskórka oraz włosów i paznokci, poprawiając ich stan

Tabletki stosowałam miesiąc, kontynuowałam także używanie odżywki z Vipery. Nie widziałam przeszkód aby tego nie robić, bo jak mówię - chodziło mi o odżywienie paznokci z wewnątrz, tak aby nie powstawały już te "pajęczynki". Bałam się, że będę zapominała o ich zażywaniu, ale wypracowałam sobie na to mały patent. Co wieczór kładłam jedną tabletkę na biurku przy łóżku i rano pierwsze co robiłam to było zażycie jej. Tabletki biotebal są naprawdę mikroskopijne, dzięki czemu nie wymagają popicia - dla mnie to ogromny plus. W taki sposób przez cały miesiąc nie ominęłam ani jednej tabletki. 

Dzisiaj skończyła się moja miesięczna kuracja, muszę przyznać, że obietnice producenta w 100% sa prawdziwe. Moje paznokcie sa wzmocnione i już nie powstaje na nich "pajęczynka", dodatkowo zauważyłam, że strasznie szybko rosną,. Wychodzi więc na to, że te tabletki doskonale rozwiązały mój problem. Ale biotyna działa również na włosy I tutaj efekty mnie powaliły! Włosy są mocne, grube i już nie wypadają. A w dodatku mam dziesiątki nowych babyhair, dzięki czemu czupryna podniosła się u nasady. Kupując te tabletki nawet nie myślałam o tym, że biotyna da takie efekty na włosach, chodziło mi głównie o paznokcie. A tutaj proszę, takie zaskoczenie!

Z efektów biotebalu jestem bardzo zadowolona, mimo, że na początku byłam do tego produktu sceptycznie nastawiona. Jako przeciwniczka wszelakich suplementów  stwierdzam, że dla tych tabletek mogę co jakis czas robić wyjątek. Na razie zakupiłam drugie opakowanie i kuracje kontynuowac będę przez cały marzec, a później zrobię sobie przerwę i z pewnością wrócę do niego w wakacje. Muszę sobie tylko jakoś wypracować częstotliwość i długość takich kuracji - na razie po tym miesiącu zobaczę ile trzymają się efekty.

Gorąco zachęcam was do wypróbowania tych tabletek, tym bardziej, że cena nie jest wygórowana - 20zł za miesiąc kuracji. A może macie już swoich suplementowych ulubieńców - koniecznie podzielcie się ze mną ich nazwami! :)

Pozdrawiam,
Rose ♥

43 komentarze:

  1. Ja przestałam łykać takie suplementy, bo jestem w tym strasznie nieregularna, ale z tego co pamiętam to łykałam Mercel Total i był całkiem ok. Później wolałam stosować odżywki do paznokci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie tylko raz łykałam - Belissę i zniechęcona brakiem efektów za pierwszym razem zrezygnowałam z takich tabletek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że efekty są tak rewelacyjne :) Jeżeli tylko stan włosów czy paznokci się pogorszy będę mieć je na uwadze. Na razie nie mam na co narzekać :) a najszczęśliwsza jestem jak nie muszę łykać żadnych tabletek :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w skuteczność suplementów nie wierzę od czasu pogłębienia wiedzy na ich temat :P Fajnie, że zauważyłaś u siebie efekty, ale ja się raczej do nich nie przekonam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie, że podziałały i są efekty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z paznokciami akurat nie mam problemu :)
    Pozdrawiam :)
    Mój blog ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. ja zawsze biorę jakieś suplementy. bo lubię bo się przyzwyczaiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubię tabletek, wg mnie to niepotrzebne obciążanie wątroby. Wolę dobrze zbilansować dietę. Ale może moje niechęć wynika też z tego że nie mam problemów z włosami czy paznokciami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja stale przyjmuję suplementy, obecnie przeznaczone dla kobiet starających się o dziecko, bo właśnie tego mi w tej chwili potrzeba :) Ale na mnie takie suplementy bardzo dobrze działają.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam za suplementami diety.

    OdpowiedzUsuń
  11. na mnie nie działają żadne suplementy :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobre masz podejście do życia, mam wrażenie że ludzie wokół mnie łykają teraz tabletki na wszystko, jak cukierki ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Również miałam problem z paznokciami, jednak od kiedy używam zestawu do hybryd problem zniknął :) Fajnie że te suplementy działają.

    OdpowiedzUsuń
  14. jakoś nie wierzę tabletkom, ale odkąd mam anemię i muszę musowo przyswajać żelazo i kwas foliowy w tabletkach, to nie mam wyjścia :)
    O biotebalu słyszałam dużo dobrych opinii. Jednak na włosy czy paznokcie polecam pić dużo suszonej pokrzywy! Początki są ciężkie ponieważ trzeba przyzwyczaić się do smaku, to mi po 2 miesiącach picia 2 razy dziennie (lub nawet więcej) wyrosły baby hair a paznokcie są nie do złamania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawniej piłam pokrzywe i dawała fajny efekt, ale teraz już nie mogę ze względu na hormony :)

      Usuń
  15. Ja już od dawna nie używam tego typu tabletek, wolę wzbogacić codzienną dietę o dodatkowe składniki :-)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie potrafię połykać tabletek - dopiero w ciąży jeszcze jako tako się przemęczę :D Nie mam wyboru :D Tych tabletek jeszcze nie brałam, zaczęłam brać przed ciążą Vitapil, ale wielkość tych tabletek mnie PRZERAZIŁA :D hahaha

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja chyba nigdy nie przekonam się do łykania suplementów w tabletkach. Chyba w życiu nałykałam się za dużo lekarstw i dlatego mam taką niechęć.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przybijam Pione! Nie lubie tabletek.. jakichkolwiek, więc nie dziwie się że miałaś opory zeby zaczac je łykać. Z drugiej strony wiele się słyszy że lepiej działać i leczyć od środka niż odżywkami, olejkami itd itd. Choć chyba jednak sama bym sie nie skusiła :)

    Obserwuje! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Też nie lubię tabletek, jednak jak głowa strasznie mnie boli to połknę jedynie apap. Słyszałam o tych suplementach w reklamie. I jestem zdania, że co reklamują to nie działa. A tu zaskoczenie. Kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  20. stosowałam je jakiś czas temu ale tylko jedno opakowanie więc efekty nie były zadziwiające :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Sama brałam jakiś czas temu te tabletki i faktycznie trochę pomogły, byłam zadowolona - więc polecam je także!
    Nie martw się, niektórzy mają taki wstręt do tabletek. Pocieszające jest to, że może na stare lata będziesz się wyróżniać z tłumu i nie będziesz lekomanką.

    Pozdrawiam, Sylwia :)
    Dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ostatnio brałam tylko Vitapil. Efekty rewelacyjne ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Już od dawna nie biorę żadnych suplementów i w sumie nie czuję takiej potrzeby... jedynie staram się łykać magnez z potasem, ale to leczniczy :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Thanks a lot :D

    super interesting post :D

    NEW WISHLIST POST | Facial Skin Care Acids? Will Be Worth?
    InstagramFacebook Oficial PageMiguel Gouveia / Blog Pieces Of Me :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Słyszałam o tych tabletkach w telewizji, ale myślałam, że to tylko takie "gadanie", a i tak nic nie pomogą. Ale skoro twierdzisz, że pomagają i to jeszcze lepiej niż sądziłaś, to i ja chyba pójdę w poniedziałek do apteki i zaopatrzę się w pudełko!:) Szczególnie ze względu na działanie na włosach! :)

    malusiawerusia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetnie, że uporałaś się ze swoim problemem :). Ja na włosy i paznokcie zawsze piłam drożdże, jakoś zwyczajnie nie przepadam za tabletkami. Próbowałam już kilku suplementów i nigdy efekty nie były tak dobre jak po drożdżach. Kiedyś może jeszcze spróbuję, ale sama nie wiem ;).

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja nie lubię tabletek, wolę jakieś odżywki itp. :) Obserwuję :D
    Pozdrawiam c; /~Kinga
    Unpredictabble

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja również mam opory przed stosowaniem tego typu specyfików, ale skoro przyniosły tak dobre efekty to może kiedyś je przetestuję:)

    Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja za bardzo nic nie łykam, bo też jakoś nie lubię tabletek, ale te akurat kupiła mi mama. Łykałam miesiąc i muszę przyznać, że widziałam duże wzmocnienie u paznokci i bardzo szybko rosły. Ale na włosach nic nie zauważyłam, nie wiem czy coś dały czy po prostu moja spostrzegawczość zawiodła :P

    OdpowiedzUsuń
  30. Mimo pozsiadania zdrowych włosów i paznokci codziennie staram się łykać potrzebne mi witaminy. Początkowo miałam problemy z regularnością, ale pomógł mi w tym alarm w telefonie ;p
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Też mam wrodzoną niechęć do pastylek :/ Jeszcze do małych się zmuszę jak trzeba, ale większe nie wchodzą w grę. Jak jeszcze usłyszałam, że od zakrztuszenia można zapaść w śpiączkę to już zupełnie znalazłam genialne usprawiedliwienie dla swojej niechęci :D Ale cieszę się, że u Ciebie tak dobrze się sprawdziły! :) Biotyna rzeczywiście jest zbawienna dla włosów i paznokci :) Choć ja tam preferuję tabletki musujące z tym składnikiem i kompleksem witamin :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja o tej śpiączce też się naczytałam 😅😅

      Muszę sprawdzić te musujące, nawet nie wiedziałam, że jest biotyna w takiej formie

      Usuń
    2. Haha, no nie ma co ryzykować :D Znajdziesz je w aptece na pewno, ale nie pamiętam marki :/ W Rossie też są: "Żeń szeń" z Plusssza ;) Moje opakowanko mówi że ma 100% dziennego zapotrzebowania w biotynę. Ale to też pewnie w takiej formie się wypłukuje bardziej. Ja jestem zadowolona na dłuższą metę, bo na włosy wpływa ładnie, szczęka mi nie szczela (mam do tego głupawą tendencję) i smakuje pysznie :D

      Usuń
    3. Wielkie dzięki! Jak skończy mi się drugie opakowanie tych tabletek to będę sobie uzupełniać biotynę co dwa-trzy dni tymi musującymi - po prostu żeby przedłużyć efekty biotebalu :D

      Usuń
  32. Mam ochotę na serum do rzęs tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja unikam tabletek, ponieważ mimo wszystko często je łykam,ale wydaje mi się,że suplement w tabletkach jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ nie każdy ma czas na parzenie herbatek itd. Poza tym nie zawsze każdy ma chęć doszukiwać się danych substancji w produktach pochodzących z natury. To zbyt pracochłonne,a w XXI wieku dla wszystkich doba jest o wiele za krótka :)
    Dystyngowana

    OdpowiedzUsuń
  34. Zdecydowanie muszę wypróbować te tabletki ze względu na włosy i paznokcie.

    Pozdrawiam :)
    http://perypetieoliwii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. Super że efekt jest widoczny to najważniejsze. Obs

    OdpowiedzUsuń
  36. Mi kosmetyczka polecała te tabletki zanim jeszcze zaczęło być o nich tak głośno, jednak do tej pory nie używałam jeszcze. Muszę się w końcu przełamać i spróbować czy podratują moje wpadające ostatnio na potęgę włosy.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każde jedno słowo, które tu pozostawisz. Każdy komentarz wiele dla mnie znaczy, ponieważ buduje we mnie poczucie, że nie piszę tylko dla siebie, ale i dla Was.

Pozdrawiam,
Rose♥