czwartek, 2 marca 2017

Relacja z weekendu w Katowicach | Intel Extreme Masters 2017 | Co zaskoczyło mnie na Górnym Śląsku


Ojejku! Ależ mi ten tydzień minął, ten post miał ukazać się zaraz po przyjeździe, a tymczasem mamy już czwartek. No ale ale! Ostatni weekend razem z P. spędziliśmy w Katowicach. Głównym powodem naszego wypadu do tego miasta było nie co innego jak IEM, który odbywa się w Spodku. Przyznam się bez bicia, że nigdy w życiu nie byłam na tak ogromnej hali, która mieści aż tyle osób (tak, na krakowskiej Tauron Arenie również, mimo, że znajduje się 5 minut tramwajem od mojego domu).



To tylko połówka widowni - zdjęcie zrobione przed meczami, więc ludzi jest dwa razy mniej :P

Intel Extreme Masters to nic innego jak jedna wielka impreza dla nerdów :P A oficjalnie są to finały rozgrywek w bardzo popularną grę sieciową League of Legends. Aż wstyd się przyznać, ale ja osobiście "zmarnowałam" na nią kilka dobrych lat ze swojego życia :) Teraz już prawie wcale nie gram, no bo kiedy? Jak czasu coraz mniej...

Tutaj na samym dole siedzieliśmy pierwszego dnia. Miejsce było świetne, ponieważ nie siedzieliśmy wśród ścisku, ale niestety źle oglądało się mecze :/

Zobaczenie IEMu na żywo było moim malutkim marzeniem odkąd tylko zaczęłam grać. Do jego spełnienia nie przyczynił się nikt inny jak P., który wszystko sam zorganizował i zadbał o to, żeby te dwa dni w Katowicach wykorzystać w 100%. Znalazła się nawet chwilka na małe zakupy kosmetyczne.

Jest też pare rzeczy, które w Katowicach przeokropnie mnie zaskoczyły! 


Pierwszą rzeczą niewątpliwie była komunikacja miejska, którą na jednym bilecie można pokonać wiele, wiele miast. Dla Krakusa było to przedziwne i usilnie próbowałam dostać bilety aglomeracyjne. A właśnie... bilety - ich cena wręcz przeraża - 5 złotych za jeden przejazd!? Toż to rozbój w biały dzień. Dodatkowo śląskie tramwaje są jedno-wagonowe, króciutkie, a podwójne siedzenia są takiej szerokości jak pojedyncze w Krakowie. A no i bilety można kupić jedynie u motorniczego za odliczony bilon - to dosłownie mnie zmiażdżyło, a prowadzącego nasz pierwszy tramwaj nie wspominam za dobrze, bo mówił tak cicho, że za nic w świecie nie mogłam usłyszeć kwoty, jaką mam zapłacić.

Wracając do tematu miast, to mimo, że przejeżdżamy z jednego do drugiego, krajobraz wcale się nie zmienia. Ma się wrażenie jednej wielkiej spójności oraz ciągłości, zupełnie jakbyśmy jechali przez wielkie miasto bez końca. Jakiego stracha miałam, kiedy wracaliśmy po ciemku, że przejedziemy Bytom i skazani będziemy na szukanie drogi powrotnej do hotelu!

Bardzo pozytywnym zaskoczeniem były ekspedientki w drogeriach! W naszych Krakowskich panie te z reguły są bardzo niemiłe oraz traktują każdego z góry. W Katowicach natomiast spotkałam się z przemiłymi kobietkami, które były bardzo skłonne do pomocy. Doradzały, wybierały... nawet dorzuciły kilka próbek, co w Krakowie jest niemożliwością. Taka sytuacja miała nie tylko miejsce w Sephorze, czy Douglasie, ale i w malutkich sieciówkach typu Golden Rose. Wielki plus! A no i ochroniarze też byli "normalni" - pilnowali sklepu, ale nie chodzili za klientami krok w krok.

Godziny otwarcia sklepów w centrum (!) okazały się dla mnie czymś tak szokującym, że nie mogłam tego przeżyć aż do powrotu. Butiki i sklepiki przy ulicy w centrum Katowic w weekend (a więc dni, w które Krakowskie sklepy przeżywają małe święto, bo ludzie zwyczajnie wtedy mają czas na robienie zakupów) pozamykane są czasem nawet od godziny 15. W niedziele większość okazała się nieczynna, dobrze, że chociaż galeria miała normalne godziny pracy.

Same Katowice są bardzo ciekawe, bo pełne są kontrastu. Przepiękne centrum z wielką galerią handlową, butikami przy ulicy, małym "ryneczkiem" (nie jestem pewna czy to był rynek, czy może po prostu jakiś placyk), otoczone kamieniczkami i wysoką zabudową stoi zaraz obok szarych, przebrzydłych domków i bloków rodem z nowohuckiego osiedla Willowego. Jest w tym coś intrygującego i muszę przyznać, że nawet mi się spodobało.

Miejsce położenia naszego hotelu również wyglądało bardzo podobnie, bo piękny, nowoczesny budynek znajdował się pomiędzy starymi, troszkę rozlatującymi się domkami. Ale tak, jak mówię - jest w tym coś pięknego i intrygującego. Taki mały eklektyzm :)


Nie uwierzycie, co spotkało nas, kiedy mieliśmy wracać do domu! Po wyjściu z galerii Supersam okazało się, że cały dworzec autobusowy jest nieczynny, ponieważ ponoć była tam bomba. Nie powiem, ja najadłam się stresu, bo było już późno, a w poniedziałek musiałam wstać o 5:30. P. zachował jednak zimną krew i w obliczu perspektywy niewyspanej na drugi dzień mnie... spytał policjanta jak mamy wrócić do domu. Na całe szczęście z jego pomocą udało nam się znaleźć przystanek, z którego odjeżdżały busy na Kraków. Uff...

Całe wydarzenie, jak i samo miasto zrobiło na mnie mega wrażenie! I mam szczerą nadzieję, że w przyszłym roku również się wybierzemy na taki weekend!



49 komentarzy:

  1. O rany jaka wielka hala :) no to nieźle się strachu najadłaś, coraz więcej tych alarmów bombowych eh :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałe przeżycie. Zdjęcia i wpis bardzo ciekawe :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  3. To miałaś dzień pełen wrażeń :D

    OdpowiedzUsuń
  4. O dziwo mój facet mnie nie ciągnął na to wydarzenie :P Ale on nie jara się LOL'em, więc pewnie dlatego :D

    OdpowiedzUsuń
  5. A w ten weekend jest Counter Strike, może w to lubi grać? 😂😚

    OdpowiedzUsuń
  6. Musiało być super, zazdroszczę :D a zdjęcia super :*

    http://wooho11.blogspot.com/ - Jeśli mogłabym prosić o kliknięcie w linki w nowym poście byłabym bardzo wdzięczna <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Widziałam już na Instagramie :D Świetne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śląsk słynie z drogich biletów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O do Katowic mam niedaleko! Też lubię to miasto. Grałaś w LOLA? Hahaha Ty graczu! :* Kto by pomyślał... :) Ja bym się strachu najadła i to fest słysząc o bombie, jestem taką panikarą :D Ale dobrze, że wszystko skończyło się okej! :***

    OdpowiedzUsuń
  10. No to przybyłaś w moje strony <3 W autobusach zawsze jest kartka, że za odliczoną gotówkę - ale spokojnie, kierowcy zawsze mają czym wydawać ;) Kato to miejsce kontrastów, ale uwielbiam je bardzo bardzo :) Ta bomba na pewno z powodu imprezy :D Ja przeżyłam bombę w IKEA :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Z tymi biletami będę wiedziała na przyszłość, bo z P. lataliśmy codziennie żeby porozmieniać jakoś pieniądze, żeby mieć te wyliczone 9.60 :P

      Bo w Krakowie jak automat nie działa, to albo płacisz wyliczone co do grosza kierowcy (prawie dwukrotna wartość biletu), albo pozostaje jechać na gapę

      Usuń
  11. MEGA EVENT! ZAZDROOO

    Zapraszam do mnie: http://roxyolsen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. nie byłam nigdy w Katowicach chyba że przejazdem. mnei takie wielkie miejsce denerwują i przytłaczają a chłop ma mord w oczach jak widzi tyle ludzi;p

    OdpowiedzUsuń
  13. słyszałam o tym alarmie :) a co do miasta to spędziłam tam wiele czasu i wspominam je bardzo dobrze i właśnie mnie również zaskoczyło to że ludzie tam sa bardzo mili :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Widać, że miałaś niezapomniany wypad. Mój znajomy również chciał mnie zaciągnąć na IEM, ale w ostateczności nie pojechałam.

    Pozdrawiam kochana :* glamcia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja w Katowicach jeszcze nie byłam. Super, że dzień się udał! Niezłą miałaś tą sytuację z bombą :) Na pewno ją na długo zapamiętasz :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja to pewnie bym zawału dostała, bez kitu..
    Ale w sumie fajnie, ze udało Ci się tam pojechać!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie byłam w Katowicach dłużej niż przejazdem.;D A co do biletów, w Warszawie mamy jeszcze droższe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas w Krakowie bilety mamy za niecałe 2 zł :D

      Usuń
  20. 5 zł za jeden przejazd? Toż to rozbój w biały dzień! Natomiast co do imprezy - czuje że to miejsce dla mnie, taka impreza dla nerdów to idealne miejsce dla mnie, chociaż ja to bardziej na różne imprezy dla programistów bardziej się nadaje.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jejku zazdroszczę, musiało być cudownie w dodatku tak tanie bilety, że aż niewiarygodne.

    Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Thanks a lot :D

    seems to be super interesting my dear :D

    NEW FASHION POST | How To Use Colored Looks: Tips, Inspo, Shopping Guide.
    InstagramFacebook Oficial PageMiguel Gouveia / Blog Pieces Of Me :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Nigdy nie byłam ani na takim wydarzeniu ani w Katowicach ;p Bardzo dobrze napisany post. Pozdrawiam :)
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  24. Oglądam jedynie rozgrywki CSa jak gra Virtus PRO ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. W Katowicach nigdy nie byłam, a wydarzenie wydaje się być naprawdę fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy nie byłam w Katowicach - chcę sie tam wybrać. Najchętniej na mecz siatkówki :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wow. Zazdroszczę. W Katowicach nigdy nie byłam ale na pewno to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wow. Arena robi wrażenie ;D Ja tylko raz byłam na większym koncercie - Bryana Adamsa w Gdańsku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to katowicki spodek akurat :)

      Usuń
  29. Też kiedyś chciałam się wybrać na takie wydarzenie, ale jakoś mi to umknęło. Gdybym wiedziała wcześniej to kto wie, kto wie! :) e tam, zmarnowane lata. Ja grałam w League Of Legends dzień i noc przez kilka miesięcy, jeszcze wtedy z Ukochanym online i nie żałuję. Mieliśmy przy tym dużo zabawy i emocji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my to się przez Lola poznaliśmy! :D
      Znaczy no niby chodziliśmy do jednej szkoły, ale poznaliśmy się dopiero grając.

      Usuń
  30. Miałam podobne odczucia kiedy byłam w Krakowie :) w Katowicach studiowałam przez chwilę, tj. przez rok. I całkiem miło wspominam to miasteczko.

    OdpowiedzUsuń
  31. chciałam się wybrać, ale nie miałam niestety z kim. Kurcze mam blisko, a jeszcze ani razu mnie tam nie było. Za rok chyba nie przepuszczę okazji ;D

    OdpowiedzUsuń
  32. Thanks a lot :D

    Super interesting

    NEW BRANDING POST | EVENT: Ecco Shoes Oppening Day .
    InstagramFacebook Oficial PageMiguel Gouveia / Blog Pieces Of Me :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Hala widzę ogromna. Fajnie, że weekend się udał ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takiej wielkości by mogła być moja szafa haha

      Usuń
  34. Świetne wydarzenie :) To dobrze że fajnie spędziłaś weekend :)
    http://gingerheadlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Szkoda, że nie byliście tu wiosną, wtedy Śląsk wygląda przepięknie, jest zielono i na prawdę pięknie. Wszystkich to zaskakuje u nas, na Śląsku. Podobnie jak zaskakuje właśnie połączenie wielu, sporych miast. W 30 minut można przejechać przez 5-6 sporych miast nawet tego nie zauważając ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Oh, na taką impreze chetnie bym się wybrała <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Byłam wtedy w Katowicach właśnie ze względu na IEM, tyle że tylko odprowadzić siostrę mojego lubego :P A tak to to sobie łaziłam po Katowicach, może się gdzieś minęłyśmy? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, bo my spacerowaliśmy dużo po Kato. Do spodka poszliśmy dopiero na wieczorne mecze

      Usuń
  38. Oo, mój chłopak tez mi tam uciekł na dwa dni :D Tez grałam chwilę w LOLa, ale to strasznie stresujące rozgrywki :D

    OdpowiedzUsuń
  39. aż mi zaparło dech, jaka olbrzymia sala :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każde jedno słowo, które tu pozostawisz. Każdy komentarz wiele dla mnie znaczy, ponieważ buduje we mnie poczucie, że nie piszę tylko dla siebie, ale i dla Was.

Pozdrawiam,
Rose♥