czwartek, 6 kwietnia 2017

Cymbulkowy sposób na ogarnięcie swojej szafy i moja droga do świadomego kompletowania ubrań.


Cymbulka jest koleżanką "po fachu" - prowadzi swojego bloga, do którego odwiedzenia gorąco was zachęcam. Czeka tam na was masa inspiracji oraz świetnie napisanych postów - uwierzcie mi, że jest co czytać! Jakiś czas temu (właściwie to w tamtym roku) na jej blogu ukazała się seria postów o tym, jak zaprowadzić w swojej garderobie ład i porządek. Kiedy je przeczytałam od razu chciałam zabrać się za zmiany, bo posty te były naprawdę motywujące. Jednak, podobnie jak w przypadku każdych zmian, okazało się, że i do tych muszę "dojrzeć". I w końcu udało się!


Najpierw zapraszam Was do zapoznania się z serią postów Cymbulki, bo bez nich ten mój by nie istniał:


Pierwszą rzeczą, którą postanowiłam zrobić były duże porządki w szafie. Wyrzuciłam wszystkie ubrania na łóżko i dokładnie przejrzałam każdą jedną rzecz. Zastanawiałam się po trzy razy "czy na pewno akurat to jest mi potrzebne i czy mam zamiar w tym chodzić?". Ubrania, w których nie chodziłam dłużej niż rok-półtora od razu spakowałam do worka, nad nimi prawie w ogóle się nie zastanawiałam. Później, z przebranych ubrań próbowałam pokompletować jakieś zestawy, moim celem było stworzenie jak najbardziej spójnej garderoby, gdzie mogę dowolnie mieszać ubrania.

Rozpatrzyłam również sprawę "ubrań po domu" - każda z nas na pewno gdzieś ma pochowane stare bluzki, sukienki czy spodnie na "donoszenie do końca". Cymbulka o nich mówiła tak:

"Często jest tak, a przynajmniej ja tak miałam, że ubrania których szkoda mi było wyrzucić. Zostawiałam na półce pt. "ubrania po domu", a później chodziłam w nich na siłę, bo miałam zbyt duże wyrzuty sumienia żeby się ich  pozbyć."

I przyłapałam się, że ja również tak robiłam, składowałam masę znoszonych ubrań bo "przydadzą się po domu". Ale tak patrząc realnie, to ja po domu zawsze noszę czarne, zwykłe legginsy i zwykłą koszulkę. Tutaj moje i Cymbulki zdanie się różniło, bo autorka wspominała, że woli zawsze chodzić po domu tak, jakby zaraz miała przyjąć gości. Szczerze - bardzo bym tak chciała, ale ja zawsze potrafię się w domu wszystkim uciapać. Więc zaraz po przyjściu do domu zdejmuje koszulę i spodnie, składam je do szafy (gdzie są gotowe do założenia, w razie jakby ktoś miał przyjść lub musiałabym gdzieś wyskoczyć) i wskakuję w wygodne legginsy i koszulkę. Tak robię zawsze, więc nie mam pojęcia po co składowałam te ubrania "po domu", skoro wystarczało mi tylko pare par leginsów i dziesięć koszulek. W taki właśnie sposób ubrania "po domu" poleciały do worka.

Na końcu podzieliłam półki w mojej szafie zależnie od przechowywanych tam ubrań, zrobiłam również miejsce aby ułożyć tam rzeczy zimowe, których teraz już nosić nie będę. Ubrania, które pozostały po mojej segregacji dokładnie wyprasowałam, złożyłam i ułożyłam w szafie wg. wcześniejszego podziału półek. Uważam, że taki porządek w szafie jest niezbędny do zachowania ładu i harmonii w kompletowaniu garderoby.

Później skorzystałam z posta o określaniu swojego stylu i stworzyłam swoją własną tabelkę rzeczy, które lubię, oraz tych, których nie lubię. Mam ją zawsze przy sobie i kiedy robię zakupy staram się nią kierować. Tutaj w poście zamieszczam jej rozwiniętą wersję, z dłuższym komentarzem :)

Spodnie: wybieram zawsze te z wysokim stanem, bo źle czuję się w biodrówkach, które przez moją chudą talię i tak podnoszą się do góry, co wygląda nieestetycznie. Z tego samego też powodu spodnie, które kupuję zawsze są w rozmiarze "na styk" (i tak się rozciągną, dopasowując się idealnie do mojej figury), unikam rozmiaru 38, bo zawsze jest dużo za duży w talii. Nogawki koniecznie muszą być zwężane, a najlepiej, żeby były to rurki - bardzo fajnie, jeżeli spodnie kończą się kilka cm przed kostką.

Góra: Uwielbiam koszule i mogłabym nosić je praktycznie na każdą okazję i do wszystkiego, niełatwo jednak jest kupić mi taką, żeby idealnie na mnie leżała. Potrzebuję modelu z wąskimi rękawami (bo mam rączki chude niczym u dziecka), wąską talią, ale szerszą okolicą biustu. W większości przypadków rozmiar 34-36 spełnia wszystkie aspekty, poza wymiarami w biuście, a 38 znów totalnie źle leży, ale za to pasuje w biuście. Rzadko kiedy zdarza się mi trafić idealny model koszuli - oduczam się więc kupowania trzydziestki ósemki z nadzieją, że kiedyś zgrubnę i że zacznie na mnie dobrze leżeć.

Wszystkie zwykłe koszulki jakie miałam w szafie praktycznie z niej wyleciały, bo w większości przypadków miały zbyt ciasny w biuście krój. No nic. Te bardziej rozciągnięte, ale nie znoszone egzemplarze (sztuk 3) odłożyłam na kupkę z zestawami "po domu". Odkryłam jednak krój koszulek, który leży na mnie idealnie - mianowicie lekki oversize. W tym przypadku nie muszę martwić się, że gdzieś jest za wąsko, a gdzieś zbyt szeroko. Ważne jest jednak aby to był rzeczywiście delikatny oversize, a nie po prostu zbyt wielka koszulka-worek.

Przejrzałam też moje topy na ramiączkach i pozbyłam się wszystkich, które były albo zbyt duże, albo miały zbyt głęboki dekolt - na nic mi takie. Pozostawiłam kilka tych, które leżały doskonale i miały świetnie wycięty dekolt, który idealnie kończył się pod obojczykami nie odsłaniając zbyt wiele.

Bardzo lubię też wszelkiego rodzaju narzutki i sweterki, które koniecznie muszą być luźne.

W przypadku koszulek i topów staram się teraz stawiać na kolory jednolite i w miarę stonowane - biele, pudrowe róże, granaty, szarości - tak, abym mogła je ze wszystkim zestawić.  Koszule zazwyczaj noszę same, bez jakichś narzutek, tak więc dalej rządzą się swoim prawem i króluje w nich pełna feeria barw - staram się to jednak ograniczyć i powoli odkrywam co jest fajne, a co nie.

Sukienki i spódnice: podobnie jak spodnie, tak i spódnice koniecznie muszą być z wysokim stanem - inne i tak "podjeżdżają" mi cały czas do góry, co niezmiernie mnie irytuje. Sukienki podzieliłam na trzy kategorie - letnie, które muszą być przewiewne i mogą mieć jakieś wzorki lub fajne nadruki, eleganckie, które najbardziej pożądane przeze mnie są w gładkich jednolitych odcieniach, oraz te bardziej wyjściowe - zwiewne i nieco dłuższe od tych eleganckich. Zasada jest jedna - albo jest skrojone idealnie pode mnie, albo nie kupuję. W przypadku sukienek i spódnic nie da się inaczej.

Ubranie wierzchnie: płaszczy zimowych mam 5 sztuk - każdy jednak jest dobrze dopasowany, mają różne kroje i kolory. To akurat sobie wybaczam, bo wiadomo, że nikt chyba nie chce cały sezon chodzić tak samo ubrany :P Kurtki wiosenne mam sztuk dwie, z czego jedna przyciasna (w biuście, a jakby) - jest śliczna, ale chyba jej też będę musiała się pozbyć. Dokupiłam tylko dwa płaszczyki przejściowe (zimowo-wiosenne i jesienno-zimowe), tak, żeby mieć już cały komplet. Tutaj nie potrzebuję nic zmieniać.

Buty: Wyrzuciłam wszystkie pary z całkowicie okrągłymi noskami - a fe! Nigdy więcej takich nie kupię, bo moja noga wygląda w nich jak nóżka kaczora donalda. Teraz zdecydowanie wybierać będę tylko te, które mają takie fajne, jakby lekko w zaokrąglony szpic, czubki. Takie wiecie... jakie były ostatni sezon modne! :) Jedynym wyjątkiem jest nowa para krótkich conversów, którą pokochałam za wygodę.

Akcesoria: Prostota, minimalizm i w przypadku biżuterii koniecznie złoto, lub różowe złoto. Torebek małych czarnych mam multum, więc teraz przydałaby mi się jakaś jedna jasna. Od tej pory również stawiam na jakość nie na ilość!

Zastosowałam się również do pomysłu z tworzeniem listy zakupów na dany sezon i wypisywaniem cech danej rzeczy, na których dokładnie nam zależy - super sprawa, bo mamy wtedy całą garderobę pod kontrolą. Oprócz tego zasada, która widnieje w punkcie z akcesoriami, obowiązuje w przypadku każdej części garderoby - jakość, nie ilość. 

Po takich zmianach czuję się niebywale lekko, bo wiem, że pozbyłam się zbędnych rzeczy, które tylko niepotrzebnie zalegały w moim otoczeniu. Mimo, że były skrzętnie pochowane w szafie, to i tak czułam ich obecność i czułam się przytłoczona tym, że powinnam kiedyś zacząć je nosić. A to bzdura, bo jak można nosić coś, co właściwie do ciebie nie pasuje?

Jeszcze raz gorąco zachęcam was do przeczytania postów Cymbulki, a autorce bardzo dziękuję, bo zmotywowała mnie do ogromnej zmiany. Dzięki Niej ja czuje się lepiej, mój portfel czuje się lepiej, mój biedny, wymęczony ciągłymi zakupami P. czuje się lepiej - ogólnie to wszyscy są szczęśliwsi. :)

Pozdrawiam,

Rose♥

33 komentarze:

  1. Ja nadal mam kilka dresów i koszulek w szafie, które noszę tylko po domu. Po pierwsze tak mi jest najwygodniej, a po drugie też właśnie potrafię się czymś ubrudzić, nie zawsze czymś co się spiera :P Także muszę chyba się wziąć za ogarnięcie mojej szafy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po domu mam legginsy i koszulki, wyrzuciłam wszelkie stare sukieneczki, sweterki, spódniczki itp :P

      Usuń
  2. Porządki w szafir to coś co robię od czasu do czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się chociaż dwa razy do roku :P Ale te to były takie większe porządki, rewolucja niemalże!

      Usuń
  3. Też jeszcze jakiś czas temu składowałam masę rzeczy po domu,ale się już tego pozbyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszcze że się z tym uporałaś:) Ja właśnie jestem na etapie pozbywania się rzeczy "po domu" na razie je spakowałam ale jakoś nie mam serca ich wyrzucić/oddać. Boje się że za parę dni je rozpakuje i wrócą do szafy ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz się zebrać, bo jak się ich nie pozbędziesz, to zaraz rzeczywiście wrócą do szafy :P

      Usuń
  5. Ja w sumie nie mam szafy więc nie mam jak zrobić porządku w szafie :P Mam tylko takie stojaki na których wiszą moje ubrania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to też jest super rozwiązanie! Niestety nie mam miejsca na takie stojaki :/ A bardzo chciałabym, bo wolę, kiedy ubrania wiszą

      Usuń
  6. hehe ja muszę mieć ze trzy szafy by był porządek xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję zmian! Ja wciąż dojrzewam do tego by zrobić porządek ze swoją garderobą, ale czuję, że ten dzień jest już blisko..😉

    OdpowiedzUsuń
  8. Zasada, aby kupować sukienki i spódnice idealnie skrojone na siebie to świetna sprawa, też trzymam się tego, ale znalezienie ideału zajmuje mnóstwo czasu i energii, no cóż, na razie pozostałam przy jednej spódnicy i jednej sukience :( ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej mieć po jednej sztuce idealnie leżących spódniczek i sukienek, niż 10 zupełnie nam niepasujących. Ja się doskonale o tym przekonałam :)

      Usuń
  9. Już jakiś czas temu zrobiłam taki generalny porządek w szafie :) Teraz na bieżąco staram się wyprzedawać lub wydawać rzeczy, w których już nie chodzę :)
    http://gingerheadlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Wczoraj zrobiłam porządki w mojej szafie i przyznam że aż miło się na nią patrzy ;)
    Obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie ;)
    www.jagglam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam problem z robieniem i co ważniejsze, utrzymaniem porządku w szafie. Niestety jestem straszną bałaganiarą. Poza tym mam straszny sentyment do ubrań i nie potrafię połowy wyrzucić czy oddać, pomimo że ich nie noszę.

    Pozdrawiam. ;)
    Mój blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musiałam działać szybko i od razu pakować do wora wszystko, bo jak nie to skończyłoby się na tym, że poodkładałabym większość rzeczy bo "jeszcze w nich pochodzę".

      Usuń
  12. Thanks a lot :D

    lovely cat :D

    NEW TIPS POST | Tips to Have The BEST NIGHT CARE ROUTINE.
    InstagramFacebook Oficial PageMiguel Gouveia / Blog Pieces Of Me :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Takie porządki zawsze są potrzebne :D
    Ps . Jaki śliczny kocurek <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie generalne porządki czekają dzisiaj ;/ Zawsze jak próbuję się pozbyć ciuchów w których nie chodzę to zostawiam bo może jednak po domu się przydadzą :D Chyba czas przestać się oszukiwać i to powyrzucać...
    A na bloga Cymbulki chętnie zaglądnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, że się uda! :)
      Koniecznie zajrzyj do Cymbulki :)

      Usuń
  15. Bardzo motywujący post :-) Aż mam ochotę zrobić po raz kolejny porządny przegląd rzeczy w szafie... :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Leginsy i koszulka :D Robię to samo ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Fantastyczny post już od jakiegoś czasu próbuje się zmobilizowac do zrobienia porządku w mojej szafie. Niestety moim problemem jest sentyment do niektórych ubrań.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każde jedno słowo, które tu pozostawisz. Każdy komentarz wiele dla mnie znaczy, ponieważ buduje we mnie poczucie, że nie piszę tylko dla siebie, ale i dla Was.

Pozdrawiam,
Rose♥