wtorek, 20 czerwca 2017

Stopy gotowe na lato z elektrycznym pilnikiem marki SilverCrest | Elektryczny pilnik do stóp z Lidla - jak się sprawuje?

Za elektrycznym pilnikiem do stóp rozglądałam się już od dawna. Te dostępne w rossmannie były dla mnie trochę zbyt drogie, więc czekałam albo na przecenę, albo jak pojawi się jakieś podobne urządzenie w którymś z moich ulubionych sklepów z pierdolinkami. Co prawda było już kiedyś takie coś w biedronce, ale wyglądało bardzo licho - po prostu typowa tania chińszczyzna. Cierpliwość jednak popłaca, a pilniki do stop pojawiły się w Lidlu. Elektronikę  Lidla bardzo lubię, ponieważ wszystkie urządzenia, które do tej pory miałam były bardzo porządnie wykonane. Dlatego też, skuszona pozytywnymi doświadczeniami z innymi lidlowskimi sprzętami, zdecydowałam się na na zakup elektrycznego pilnika do stóp. Na szczęście nie trzeba było się o niego bić, bo o dziwo na półce było ich pełno. Chyba nie powtórzyły sukcesu blendera :D

Urządzenie znajduje się w pudełku wykonanym z porządnego, grubego kartonu. Designerzy chyba zwrócili uwagę na ciekawość klientów Lidla, bo na samej górze umieścili klapkę, po podniesieniu której sprzęt można sobie pooglądać zza plastikowej "szybki". Niestety takie rozwiązanie na nic się nie zdało, bo większość egzemplarzy była "rozbebeszona". Nigdy nie zrozumiem takiego zachowania... no okay, otworzyć jedno pudełko żeby zobaczyć, ale czemu później kolejni ciekawscy nie korzystają z tego już otwartego, tylko maltretują resztę? Mi na szczęście gdzieś z tyłu półki udało się znaleźć egzemplarz fabrycznie nowiutki (mam taką pewność, ponieważ zaklejony był naklejkami zabezpieczającymi - również świetne rozwiązanie ze strony producenta), ale był to jeden z niewielu takowych.


W środku oprócz pilnika do stóp znajdują się dwa wymienne ścieraki, pędzelek do czyszczenia, osłonka i "stacja ładująca". Genialny jest fakt, że nie trzeba wymieniać żadnych baterii w środku (nienawidzę tego! W moim domu nigdy nie ma takich działających, muszę podkradać z pilotów), tylko stawiamy urządzenie na podkładce, a za trzy godziny cieszyć możemy się urządzeniem od nowa. Troszkę słabo wypada czas działania na jednym ładowaniu, ponieważ są to tylko 2 godziny, no ale pamiętajmy też, że całość kosztowała jakieś 70 złotych. Nikt też przecież nie używa takiego zdzieraka nie wiadomo ile - szybki pedicure, a później odstawianie do ładowania. Lidlowskiego pilnika możemy też używać na mokro, jest wodoodporny i nie musimy się o nic obawiać (wodoodporny nie znaczy wodoszczelny - nie zamaczajcie go całkowicie np. w wannie!). Producent dał nam również do wyboru dwie prędkości działania urządzenia, co w połączeniu z dwiema rolkami o różnej gradacji daje całkowitą  możliwość wyboru jak mocne ma być zdzieranie. Działanie pilnika łatwo więc dopasować do własnych preferencji.


Elektryczny pilnik SilverCrest sprawuje się świetnie - doskonale spełnia swoje zadanie, usuwa brzydką, suchą skórę, a stopy pozostawia gładkie i miękkie. Ja nie używałam go nigdzie indziej, ale producent zapewnia, że urządzenie równie świetnie sprawdzi się w przypadku dłoni i łokci. Samo działanie pilnika jest płynne, nic się nie zacina, docisk do skóry nie hamuje rolki ścieraka, a ona nie wypada z trzymających ją ramion urządzenia. Nie dostrzegłam żadnych problemów z ładowaniem, a czyszczenie zarówno rolek, jak i ramion je trzymających jest banalnie proste i sprowadza się do omiecenia ich dołączonym do zestawu pędzelkiem.

Dzięki urządzeniu z Lidla pielęgnacja moich stóp trwa o wiele krócej i jest dużo przyjemniejsza. Na początku można czuć delikatne łaskotanie, ale da się przyzwyczaić. Pilnik nie wyrządził mi żadnej krzywdy, podczas jego używania nie odczuwam żadnego dyskomfortu. Bardzo dobrze, że wstrzymałam się z zakupem droższego urządzenia, bo to z Lidla jest naprawdę porządne i dobrze wykonane. Jeżeli jeszcze u was są to gorąco zachęcam Was do zakupu - akurat trwa sezon na sandałki, więc okazja idealna do zaprezentowania gładziutkich stópek. :)

Pozdrawiam,
Rose♥

36 komentarzy :

  1. bardzo ciekawy post! obserwuje bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobny pilnik tylko z Biedronki i również jestem z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten z biedronki wydawał mi się bardzo lichy

      Usuń
  3. Great post,I love your blog!
    Please follow me back. :)

    anastasjastyles.blogspot.ba <------------- new post

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze się bałam tego typu urządzeń, wyobraźnia podsuwała mi obrazki z zakrwawionymi stopami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę nie boli! Delikatnie łaskocze :D Ale fakt, do wszystkiego trzeba podchodzić z głową, do takiego sprzętu także :)

      Usuń
  5. Dobrze wiedzieć, że się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Love your post dear ♥
    If you want check out my blog.I write about fashion,beauty and lifestyle . Maybe we can follow each other and we can be great blogger friends !

    http://herecomesajla.blogspot.ba/

    OdpowiedzUsuń
  7. Sprzęcik na pewno fajny i praktyczny choć nigdy nie używałam. Co mnie dziwi, moje stopy a zwłaszcza pięty nie mają twardej czy szorstkiej skóry której mogłabym się pozbyć. Tym lepiej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam w miarę gładkie pięty ale pomyślę o takim urządzeniu dla mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kupiłam w tamtym roku niestety jak zaczęłam go używać to potem każde buty mnie "obgryzały" i nie mogłam założyć żadnych butów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zauważyłam nic takiego u siebie

      Usuń
  10. Nigdy takiego pilnika nie miałam. Używam starego, dobrego, pumeksu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też gdzieś u mnie leży kosteczka :)

      Usuń
  11. Dobrze wiedzieć że się sprawdza. Mój stary pilnik przestał działać, czas na nowy. Już wiem w jaki się zaopatrzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widziałam, ale nie używałam. Muszę spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dość fajna zdobycz zwłaszcza na Lato ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Taki pilnik to idealny pomocnik w pielęgnacji stóp, ja mam Scholl'a i jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każde jedno słowo, które tu pozostawisz. Każdy komentarz wiele dla mnie znaczy, ponieważ buduje we mnie poczucie, że nie piszę tylko dla siebie, ale i dla Was.

Pozdrawiam,
Rose♥

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.