wtorek, 13 czerwca 2017

Trwały manicure zwykłymi lakierami | Manicure, który wytrzyma cały tydzień | Jak zrobić trwały manicure? | Najtrwalsze lakiery do paznokci

Od kilku lat na paznokciach kobiet królują hybrydy - ja nie uległam modzie na taki manicure, ponieważ mam naprawdę kruche i delikatne paznokcie, a poza tym boję się, że lakiery hybrydowe mnie uczulą. Dużo też zachodu ze ściąganiem takiego manicure, dlatego też pozostaję wierna zwykłym, tradycyjnym lakierom. Ale czy tradycyjny manicure automatycznie oznacza, że będzie on nietrwały?  Ależ skąd! Ja wypracowałam sobie własny sposób na malowanie paznokci, dzięki czemu w nienagannym stanie utrzymują się one u mnie nawet cały tydzień. Oczywiście oprócz techniki ważne są także produkty i narzędzia, których używamy - pamiętajcie, że tanie nie zawsze znaczy złe, a bardzo często cena nie odzwierciedla faktycznej jakości danego produktu.

W niezbędne do wykonywania mojego manicure narzędzia w większości zaopatrzyłam się w osiedlowym dyskoncie - mają tam naprawdę fajne ceny za rzeczy, które jakością nie odbiegają od tych oferowanych np. przez popularne drogerie. Oczywiście nie sugeruję tutaj abyście kupowały najgorszą chińszczyznę, ale warto jest, będąc gdzieś przelotem, zahaczyć o ofertę marki Top Choice, Donegal, Tiger, czy nawet produkty ściągane typowo z Aliexpress i dokładnie im się przyjrzeć, porównać jakościowo. Naprawdę da się kupić świetne perełki w niskich cenach.

Podstawowymi elementami każdego, nawet tego najbardziej podstawowego manicure są pilniczki. Ja mam ich kilka - różnią się od siebie "mocą" ścierania (co ponoć fachowo nazywa się "gradacja"). Szklany niebieski pochodzi z Tigera, fajnie nadaje się nim kształt paznokciom, chociaż częściej służy mi po prostu do ich skracania - robi to szybko i sprawnie.  Długaśny pilnik z różowym trzymadełkiem to chiński wyrób kupiony w dyskoncie - ten świetnie sprawdza się do precyzyjnego piłowania w celu uzyskania danego kształtu paznokcia, bo jest naprawdę delikatny. For your beauty to marka Rossmanna, stamtąd też pochodzi ten najbardziej klasyczny, rozpoznawalny przez wszystkich model. Trzymam go w podręcznej kosmetyczce, bo tym pilniczkiem mogę dosłownie zrobić wszystko (włącznie z wkręceniem śrubki). Natomiast te dwa papierowe to okropne zdzieraki z jakiegoś paznokciowego stoiska w jednym z centrów handlowych, służą mi do piłowania paznokci u stóp.


Przy piłowaniu naszych paznokci ważna jest także technika - pilniczek przesuwamy delikatnie, pod odpowiednim kątem nachylenia i w tylko jednym kierunku. Jeżeli będziemy jechać prawo-lewo lewo-prawo, to niestety bardzo łatwo rozdwoimy sobie paznokcie. Ważne jest również aby pilniczkiem nie przesuwać po płytce paznokcia, którą szybko można w taki sposób zetrzeć (a to niestety bardzo boli i okropnie źle wpływa na kondycję paznokci).

Po opiłowaniu moich paznokci i nadaniu im odpowiedniego kształtu przechodzę do usuwania skórek. Narzędzia i produkty jakie wybieram do tego zadania zależą od tego w jakim aktualnie stanie moje skórki się znajdują. Jak najczęściej w tygodniu staram się używać nail cuticle care pen od Lovely - to taki pen z peelingującą końcówką, który w środku ma produkt zmiękczający skórki - jest super do niewymagającej, codziennej pielęgnacji, a cała operacja trwa jakieś 5 minut. Zdarzyło mi się go używać już w autobusie, na zajęciach, na przerwie w pracy... :P Do bardziej wymagających skórek mam żel zmiękczający z Lovely (on jest o wiele mocniejszy od tego w penie), nakładam go na 10 minut, a potem którymś z moich narzędzi tortur skórki wycinam lub odsuwam. Tak, tak skórek się nie powinno wycinać bo coś tam coś tam... no ale czasem trzeba.


Ostatnim krokiem przygotowującym moje paznokcie do nakładania lakieru jest delikatne zmatowienie i odtłuszczenie (za pomocą zwykłego zmywacza z acetonem) płytki. Mówiąc delikatnie mam na myśli coś w rodzaju ptasiego piórka spadającego na młodziutką trawkę... Nie szaleję z tarciem polerką, wystarczy jedno-dwa przeciągnięcie z minimalną siłą nacisku.


Kiedy moje paznokcie są już tak przygotowane mogę zacząć nakładać bazę - w moim przypadku jest to moja ulubiona odżywka do paznokci, która nie dość, że regeneruje płytkę, to chroni ją również przed szkodliwym działaniem lakieru. Ważne, żeby wybrać taką nie taką odżywkę, która sprawia, że kolor odchodzi płatami, a taką, która pomoże temu lakierowi zostać na naszych paznokciach dłużej. Ja ze swojej strony polecić mogę wam odżywkę z ceramidami firmy Pirolam oraz kurację po hybrydach marki Vipera.


Na jedną warstwę dobrze wyschniętej bazy nakładam po kolei dwie warstwy kolorowego lakieru - ważne jest, żeby każda rzeczywiście wyschła, bo w innym przypadku pod tą górną może zrobić się taka "plastelina", której nijak uratować się nie da. Do moich ulubionych lakierów należą te z Miss Sporty, Sally Hansen (ale tylko Studio Complete), Inglot, Rimmel sygnowany nazwiskiem Rity Ory oraz doskonałej jakości tanie, polskie "żelowe" lakiery firmy Quiz Cosmetics. Mam też ze dwa z Yves Rocher - są genialne, ale niestety szybko gęstnieją, przez co rozcieńczalnik jest do nich niezbędny.


Kiedy ostatnia, druga warstwa lakieru nieco przeschnie (nie musi byś tak całkiem, całkiem sucha), nakładam mój ulubiony top wysuszający z Golden Rose - testowałam też inne tego typu produkty i żaden nie był tak samo dobry jak GR. No i jego cena również jest bardzo przyjemna :) Kiedy wysuszacz już zastygnie to dodaję ostatnią warstwę nabłyszczającego topu z Vipery.


Może wam się wydawać, że tyle kroków zajmuje zbyt wiele czasu i jest bardzo pracochłonne - całość jednak (włącznie ze schnięciem) nie trwa dłużej niż czterdzieści minut, dla mnie jest to idealny czas na zrelaksowanie się i pooglądanie moich ulubionych kanałów na YouTube. Uwielbiam urządzać sobie taki mały, domowy salon piękności :)

Pozdrawiam,
Rose♥




60 komentarzy :

  1. Muszę wypróbować tych sposobów :) Ja ostatnio pokochałam lakiery Golden Rose. Naprawę długo się utrzymują na paznokciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Golden Rose sprawdzają się średnio - szybko odpryskują.

      Usuń
  2. Tez uważam, że tradycyjne lakiery można nosić z powodzeniem przez tydzień jeśli się je odpowiednio nałoży. Nie oszukujmy się jednak - końce zawsze się wycierają, nawet jeśli użyjemy najlepszego topu. Ja mam też problem z cierpliwością podczas schnięcia i zawsze muszę sobie coś rozmazać w międzyczasie ;). Z tego powodu ostatnio bardzo rzadko sięgam po klasyczne lakiery.

    Dodam tylko, że hybrydy prawidłowo wykonane i prawidłowo zdejmowane nie niszczą płytki paznokcia (to brak umiejętności osoby wykonującej manicure je niszczy), a uczulenia.... no cóż... sama przez to przeszłam, tyle że to była kwestia "syfu" który jest ładowany do większości popularnych marek. Teraz stosuję inne marki i wszystko jest ok :). Uwielbiam moje hybrydki <3.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy typ manicure ma swoich zwolenników :) Mi hybrydy bardzo się podobają ze względu na piękny połysk, niepowtarzalne kolory i możliwości przeróżnych zdobień i efektów. Ale to droga inwestycja, a nie wiem jak zareagują na nią moje paznokcie. Może kiedyś się przekonam :)

      Usuń
  3. u mnie zwykle lakiery trzymają się ponad tydzień

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie od prawie roku zaczely krolowac hybrydy na pazurkach i przepadlam - bo wrecz je uwielbiam !!! Mi jakos nie niszcza one płytki paznokcia no i co najwazniejsze, mam spokoj na 3-4 tygodnie ( dla mnie to straszna wygodna i nie musze sie martwic, ze jakis paznokiec mi sie ulamie)! Wczesnej uzywalam zwyklych lakierow i trzymaly mi sie do 5 dni, bylo spoko a teraz jest jeszcze lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też hybrydy się podobają. A Twoje to już szczególnie! :D

      Usuń
  5. Thanks a lot :D

    nice nail care routine :D love it!

    NEW REVIEW POST | DONKEY MILK: a BLESSING for your SKIN :o
    InstagramFacebook Official PageMiguel Gouveia / Blog Pieces Of Me :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja staram się robić hybrydy, towarzysza mi od dłuższego czasu natomiast był miment i to dośc długi ok 5 miesięcy, że robiłam tylko klasyczny manicure, poniewaz dostałam uczelnia. Robiłam wszystko tak jak Ty i zwykły lakier trzymał mi się ok 4 - 5 dni, więc uważam to za bardzo dobry wynik ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to uczulenie mnie trochę przeraża

      Usuń
  7. Ja od roku robię hybrydy, jednak co jakiś czas robię sobie przerwę i wtedy do łask wracają zwykłe lakiery😊 Denerwuje mnie w nich od zawsze to, że ile bym ich nie suszyła, zawsze w nocy odbije się na nich pościel😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym top coatem nie ma mowy o żadnych odbitych pościelach i innych takich. Mi do całkowitego wyschnięcia lakieru wystarczy jakieś 10 minut. :D Chociaż po 5 są już suche i twarde, to ja jednak wolę odczekać te 10

      Usuń
  8. Zaciekawił mnie ten wysuszający top z GR.

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie nigdy tradycyjny lakier nie trzymał się dłużej niż 3-4 dni. Nie ważne co bym zrobiła i jakich produktów nie użyła ;) Nie zamierzam z tradycyjnego manicure rezygnować, bo od czasu do czasu trzeba dać odpocząć pazurkom od hybryd ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta odżywka ceramidami mnie zaciekawiła ;p muszę się jej przyjrzeć bliżej :) Lakierki z inglota bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten ppapierowy który masz nic dziwnego, że zdzierak, bo ma gradację 100 - takie są do sztucznych paznokci! Do naturalnych szukaj 180, nada się też 240. Nie niżej niż 180!
    Nie polecam też metalowych pilniczków - mogą sprawić, że paznokcie się będą szybciej rozdwajać! Najlepiej używać tylko szklanych i papierowych.

    Skórek w ogóle nie wycinam, odsuwam tylko po nałozeniu żelu do skórek Sally Hansen (najlepszy!). regularnie też wmasowuję w skórki olejek. I wtedy nie trzeba ich wycinać, zapewniam.

    Nie polecam odtłuszczania zmywaczem, to tylko zaszkodzi. Zamiast tego polecam specjalny cleaner albo zwykły, tani spirytus kosmetyczny (salicylowy, z apteki).

    Zapraszam na mojego bloga na temat paznokci - cienistość.pl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja to wiem! Taka gradacja przy moich paznokciach u stóp jest idealna :) A odtłuszczanie zmywaczem nie działa źle na moje paznokcie, a robię tak od zawsze. Tak samo nie zauważyłam rozdwajania paznokci spowodowanego pilniczkami. A skórki wycinam raz na jakiś czas, ponieważ z czasem odsuwanie ich nic nie daje - po prostu rosną bardzo grube i twarde.

      Usuń
  12. Muszę zastosować się do Twojej rady, by piłować pazurki tylko w jednym kierunku, bo strasznie mi się rozdwajają skubańce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście robi wielką różnicę :)

      Usuń
  13. Dokładnie. Niby skórek się nie powinno wycinać, ale czasami żel i odsuwanie nie wystarcza i aż trzeba ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz na miesiąc nic nie szkodzi :D

      Usuń
  14. Jeszcze sie nie spotkałam z tymi sposobami :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/06/moj-sposob-na-kabaretki.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętna na wypróbowanie któregoś z nich?

      Usuń
  15. Ja akurat używam metody żelowej i hybrydowej, właśnie z powodu trwałości

    OdpowiedzUsuń
  16. Very nice products for the nail care.
    Have a nice week,
    Christine

    OdpowiedzUsuń
  17. Very nice products for the nail care.
    Have a nice week,
    Christine

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi i tak te 40 minut pracy pewnie starczy tylko na 3 dni X)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zależy też od czynności jakie wykonujesz rękoma. No i wiadomo, że od samej płytki paznokcia również

      Usuń
  19. Thanks a lot :D

    love your routine posts my dear :D

    NEW OUTFIT POST | Life Update in a Collegiate Style :o
    InstagramFacebook Official PageMiguel Gouveia / Blog Pieces Of Me :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo pomocny wpis, ja rowniez nie uleglam modzie na hybrydy z dokladnie takich samych powodow jak Ty <3

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie nic nie chce działać niestety - zwykły lakier max 2-3 dni... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zależy też od płytki paznokcia :c

      Usuń
  22. U mnie klasyczny manicure poszedł do lamusa. Tani lakier trzymał się 3-4 dni, a potem zaczynał nieestetycznie odłazić, więc kiedy nadarzyła się okazja, po długich przemyśleniach nad sprawą, spróbowałam hybryd i nie żałuję tego kroku, bo paznokcie wcale nie są w gorszym stanie niż przed, a prawdą jest, że trzeba zakładać i ściągać poprawnie hybrydy i wtedy żadnej krzywdy nie doznamy. Uczulenie to sprawa indywidualna, aczkolwiek, jak człowiek nie spróbuje to się nie dowie, sama się bałam, ale teraz wiem, że nie mam czego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś się skuszę, bo same hybrydy bardzo mi się podobają - ich błysk, niepowtarzalne kolory i możliwość wszelakich zdobień i efektów. Ale no... muszę się przełamać :P

      Usuń
  23. Miałam 200 lakierów, głównie ingoty i opi, pożeganałam się ze wszystkimi i zostało mi kilka hybryd. Po prostu mam cienkie, miękkie paznokcie i żaden lakier nie wytrzymuje. Do tego paznokcie lubią mi się strasznie łamać, a hybryda je przed tym zabezpiecza. Polecam jednak spróbować, dla moich cienkich paznokci to jest zbawienie. A skórki wycinam, bo nie wierze w to coś tam coś tam ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Twoją lakierową historię :D To było przy okazji porządków, prawda? Ja też wyrzuciłam pełno lakierów, zostawiłam te, które rzeczywiście są trwałe

      Usuń
  24. Ja właśnie przymierzam się do zrobienia swoich pierwszych hybryd :)

    Pozdrawiam :)
    http://perypetieoliwii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Mi też czas aplikacji nie przeszkadza w zwykłych lakierach. Przeważnie wtedy, gdy maluję korzystam z chwili i w międzyczasie oglądam seriale :P A dzięki wysuszającemu top coat'owi lakier nie schnie wcale tak długo :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Malując paznokcie lakierem po prostu je malowałam bez żadnego wcześniejszego przygotowania. Też zazwyczaj robiłam to przy filmie i do tego w nocy haha! Ale od jakiegoś czasu zaczęłam robić żele z hybrydami u kosmetyczki i już wiem, że do zwykłych lakierów nie powrócę tak szybko :p
    MOJ KANAŁ NA YT
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tylko po nocach maluję :D Godzina 1-2, a ja siedzę i robię mani :D

      Usuń
  27. Odpowiedzi
    1. Którąś z nich wypróbowałaś?

      Usuń
  28. Lubię pilniki, któe mocno zdzierąją :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bo szybko i sprawnie wszystko idzie :D

      Usuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. Jak dla mnie szklane pilniki są beznadziejne , u mnie szybko starał a się powłoką ścierająca :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie znowu dobrze piłują, ale szybko potrafię je złamać (roztłuc?). Nie mam pojęcia jak to się dzieje, po prostu wyciągam z torebki i pach... po pilniczku :D

      Usuń
  31. super, że wszystko przedstawiasz dokładnie, krok po kroku :)
    Aktualnie nie za bardzo chce mi się malować paznokcie, hybrydowe mi się podobają, choć nie bardzo chciałabym takie mieć. Stawiam na piłowanie, nawilżenie skórek i nałożenie odżywki :).
    pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  32. mi się nie trzymają zwykłe lakiery. zazwyczaj noszę hybrydy ale wcześniej używałam klasycznych semilaców bo przyzwoicie się trzymały

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każde jedno słowo, które tu pozostawisz. Każdy komentarz wiele dla mnie znaczy, ponieważ buduje we mnie poczucie, że nie piszę tylko dla siebie, ale i dla Was.

Pozdrawiam,
Rose♥

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.