sobota, 13 stycznia 2018

Co warto wiedzieć, a czego ja sama wcześniej nie wiedziałam kupując swój własny zestaw do hybryd


Do manicure hybrydowego byłam bardzo sceptycznie nastawiona, bardzo obawiałam się uczuleń, o których tak wiele naczytałam się w internecie. Z dala od takiej formy wykonywania manicure trzymał mnie również sposób usuwania lakieru z paznokci, który na pozór wydawał się bardzo czasochłonny i niezbyt przyjazny płytce paznokcia. Wszystko jednak zmieniło się dzięki Wam (a raczej komentarzom, które bardzo zachęcały do zapoznania się z hybrydami, jak i również przez moją pracę, w której z jednej strony wypadałoby mieć zadbane paznokcie (chociażby przy obsłudze kasy), a z drugiej jednak przerzucanie kartonów, skrzynek z owocami, czy zgrzewek przeróżnych napojów, wcale perfekcyjnemu, tradycyjnemu manicure nie sprzyja. Niestety w takich warunkach lakiery szybko odpryskiwały, odchodziły płatami, a do tego paznokcie nieustannie się łamały. Wtedy właśnie pomyślałam o tak bardzo zachwalanym przez Was manicure hybrydowym.

Na moje pierwsze hybrydy (no dobra drugie, pierwsze wykonałam jeszcze w gimnazjum, ale zdjęłam je po pół tygodnia :P) wcale nie udałam się do salonu. Mam awersję do kosmetyczek, mimo, że sama u żadnej z nich nigdy nie byłam (no dobra raz, ale...) - jakoś nie lubię gdy ktoś zbytnio ingeruje w mój wygląd, wole robić to sama. Po mój własny, właśniutki, wychuchany zestaw do hybryd wybrałam się na stoisko oferujące markę Exfashion. Dlaczego właśnie tam? Bo było blisko. Czy znałam te lakiery? Ani trochę. Czy przepłaciłam? Tak. Po takim czasie wykonywania hybryd oraz kompletowania całego ekwipunku mogę Wam śmiało powiedzieć co robić, a czego unikać poszukując idealnego zestawu do manicure hybrydowego.

Po pierwsze - unikaj gotowych zestawów. 

Sama dałam się naciąć na taki myk i już wiem, że nigdy nikomu czegoś takiego nie polecę. O ile niektóre elementy w gotowym, skompletowanym przez sklepik zestawie były w porządku np. waciki bezpyłowe, cleaner, aceton, drewniane patyczki, polerka, pilniczki, to reszta z nich woła o pomstę do nieba. Lampa co prawda również jest ok (UV 36W), ale srogo za nią przepłaciłam (nawet nie pytajcie ile :x), baza/top to pomieszanie z poplątaniem, a lakiery okazały się być dość... transparentne. Nie muszę też chyba wspominać o dodatkowych duperelkach, typu bezużyteczne naklejki na paznokcie, czy parafinowa oliwka, która wcale się nie wchłania? O wiele lepiej taki zestaw skompletować samemu, wyjdzie taniej, porządniej i rozsądniej.

Po drugie - waciki, patyczki, pilniki, aceton i cleaner wszędzie są takie same.

Zdecydowanie nie warto przepłacać za takie duperele, produkty tego typu obklejone dookoła logo najpopularniejszych marek wcale nie różnią się jakością od tych "no name" (za to ceną już tak). Podstawowym niezbędnikiem są waciki bezpyłowe, gruboziarniste pilniki do spiłowywania topu (przydatne przy zdejmowaniu hybryd), blok polerski do zmatowienia płytki paznokci, patyczki do odsuwania skórek oraz cleaner i aceton (ten drugi polecam brać od razu w większej pojemności. Pamiętajcie też o folii aluminiowej, której używa się do ściągania hybryd.


Po trzecie - mostki LED o mocy 3 - 6W to ściema i nie nadają się do niczego.

Nie dość, że mają małą moc to jeszcze otwartą obudowę, dzięki czemu światło "ucieka" na wszystkie strony świata. Lampy LED są super, ale tylko jeżeli mają większą moc, ponieważ bardzo szybko i sprawnie utwardzają kolejne warstwy produktów. Na początek zwykła, tania lampa UV 36W w zupełności wystarczy, utwardzimy nią spokojnie zarówno jasne, jak i ciemne lakiery, dodatkowo może nam posłużyć do wykonywania żeli. Jej minusem jest to, że rękę w niej trzeba trzymać aż dwie minuty, a żarówki po upływie pewnego czasu należy wymienić.

Po czwarte - hybrydy to niekończąca się chyba nigdy inwestycja.

No właśnie... Tutaj trzeba wymienić żarówki, tam skończą się waciki, pilniczki. Czasem myśli się też o większych inwestycjach jak np. frezarka, czy porządniejsza lampa. Nie muszę chyba mówić też o lakierach, których odcieni są miliardy i najchętniej przygarnęłabym do siebie je wszystkie. Zaczynając przygodę z hybrydami warto liczyć się z kosztami, które mimo, że nie są jakoś horrendalnie wielkie, to i tak czasem mogą dać po kieszeni. Z drugiej jednak strony jest to inwestowanie w swoje małe przyjemności, a takiego sobie nie powinnyśmy odmawiać :)

Po piąte - porządna baza i top = trwały manicure.

Te dwa produkty nigdy nie powinny zawierać się w jednym słoiczku, specyfiki zwane dumnie "2w1" z samej definicji nie mają prawa działać. Z własnego doświadczenia wiem, że lakier kolorowy może być naprawdę beznadziejny, a z dobrą bazą oraz topem nie dość, że będzie wyglądał ślicznie, to jego trwałość będzie rewelacyjna. Na moim bazo-topie z Exfashion lakiery tej samej marki wytrzymywały góra tydzień, a z produktami NeoNail są to trzy tygodnie, a i pewnie dalej mogłabym je nosić tylko, że odrost już nie pozwala.

Po szóste - lakiery.

Tutaj na pewno każda z osobna znajdzie swojego ulubieńca, wszak z taką ilością dostępnych na rynku marek można przebierać do woli. Ja mogę podpowiedzieć Wam jaki ten lakier hybrydowy powinien być - przede wszystkim dobrze napigmentowany, nie smużący, nie za gęsty ani zbyt lejący i dobrze się utwardzający. Osobiście postawiłam na markę NeoNail, którą bez problemu stacjonarnie dostać można w perfumeriach Douglas i nie żałuję - lakiery te sprawdzają się u mnie doskonale oraz nie wywołują uczulenia.

Po siódme -  nigdy nie mów znajomym i bliskim, że zaczynasz przygodę z hybrydami.

Nigdy, nigdy i nigdy. Jak tylko coś zdradzisz, to zaraz pojawi się ciotka matki kuzyna ze strony wujka ojca dziadka, która bardzo chętnie przejedzie pół kraju, zatrzyma się u Ciebie na tydzień, a przy okazji zarobi nowe paznokietki wykonane przez Ciebie, Twoim zestawem do hybryd i oczywiście na Twój koszt. A jej argumentem będzie "a bo ty się uczysz, to masz - poćwiczysz". 

Przy wykonywaniu manicure hybrydowego na pewno trzeba dojść do wprawy, nie warto więc też zrażać się, kiedy coś nam nie wyjdzie. Lakiery mają zupełnie inną konsystencję niż te klasyczne, inaczej też je się nakłada. Pamiętajcie o żelaznej zasadzie cienkich warstw oraz starajcie się ładnie budować paznokieć i nie robić takich "kulfonów" na końcówkach. Praktyka czyni mistrza! 

PS: Post powstał już w wakacje, ale dopiero teraz zdecydowałam się na jego udostępnienie ;)
Pozdrawiam,
Rose♥

24 komentarze:

  1. To prawda :) Zanim się człowiek nie nauczy obsługiwać hybrydy to bywa różnie, ale praktyka czyni mistrza :) A tych produktów 2w1 baza plus top też nie lubię, bo paznokcie odchodzą same po tygodniu. I jak kiedyś napisałam o tym w pierwszym wpisie na temat hybryd to marka Semilac (bo akurat taki zestaw kupiłam, najprostszy z możliwych bez pierdyliarda oliwek i innych dziwnych rzeczy, które nie są konieczne) się oburzyła, że mam kupić bazę bezkwasową jakąś ( tylko pytanie, co to właściwie jest i jak działa) żeby to niby zadziałało. Natomiast ja uważam, że jak ma działać to ma działać, a nie kombinacje alpejskie i dlatego ufam już tylko osobno bazie i osobno topowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pf, "2 w 1" po prostu nie ma prawa działać i tyle. Baza ma przecież całkowicie inne zadanie, niż top... Dziwne zachowanie ze strony firmy.

      Usuń
  2. Masz piękne paznokcie. Ja nie stosuję hybryd, więc nie jestem zbytnio w temacie :)
    blog | instagram

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny wpis, który na pewno pomoże wielu osobom :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo przydatny wpis ;) Ja też zaczęłam od zestawu startowego :D Lampa typu mostek od razu poleciała w świat ;) I to prawda z tymi ciotkami :D Jak tylko moje koleżanki dowiedziały się, że robię hybrydy to zaraz się zleciały. Co prawda, chciały sypnąć groszem, ale głupio mi było brać od nich pieniądze, bo dopiero zaczęłam przygodę z hybrydami i nie wiedziałam czy wszystko robię dobrze i jak paznokcie zrobić tak, żeby długo się trzymały.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja kupiłam zestaw z NeoNail i jestem mega zadowolona, oczywiście kolekcja lakierów się powiększa w dość szybkim tempie :D

    zapraszam również do mnie na bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Marzą mi się hybrydy bo nigdy nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Marzą mi się hybrydy bo nigdy nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniała paletka bardzo ładne kolory jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja robiac paznokcie rodzinie zawsze slyszalam, a moge za darmo? Nigdy pieniędzy od nich nie wzielam, ale takie pytanie bylo dosc irytujace :).
    W paznokciach siedze juz trochę czasu, wiec wiem co i jak ale poradnik super :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama prawda. Z gotowym zestawem to 100% prawdy. Ja kupiłam jakiś na allegro i jedyne co z niego było ok to lampa, reszta do wymiany. Także i tak musiałam wywalić drugie tyle na lakiery itp

    OdpowiedzUsuń
  11. ja swoją kolekcję do hybryd zakupiłam i dobierałam sobie sama. lampa z aliexpress lakiery też:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Padłam przy ostatnim. :D
    Ale to niestety jest takie prawdziwe .. :D
    Nic z nieba nam nie spadnie i niczego co wcześniej nie robiliśmy nie zacznie nam od razu wychodzić idealnie, na wszystko trzeba czasu i cierpliwości. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja sama hybryd nie robie ale musze w koncu kupić jakiś zestaw startowy:)

    buziaki:*
    WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że przeczytałaś post ;))

      Usuń
  14. O tak! 2w1 to złoo. Ale jak się już go ma, to zawsze można wykorzystać na wzorniki-tam się nadaje idealnie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajne rady dla początkujących! :) ja własnie komponowałam swój zestaw osobno :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam lampę 48W, 10 sekund i pazurki utwardzone ;) Jeśli chodzi o markę, to u mnie rządzi Indigo. Uwielbiam bardzo gęste lakiery :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja swój zestaw kompletowałam osobno, bo nigdy nie przemawiały do mnie gotowe startery a tym bardziej mostki ! Mam lampę ledową diamentową i frezarkę jd800 z których jestem zadowolona i nie wyobrażam sobie już siebie bez hybryd na pazurkach >3

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja się własnie nadziałam na uczulenie na jedną z popularnych firm. Nie wystąpiło ono od razu lecz po pewnym czasie. Bolało tym bardziej, że oczywiście zdążyłam kupić kilka kolorów. Mam wrażenie że zmienili coś w składze wraz ze zmianą wielkości buteleczki, bo problemy zaczęły się gdy kupiłam drugą, już większą bazę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam zestaw do hybryd, ale rzadko używam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Właśnie obawiam się tego, że jak już skompletuję taki zestaw, to nagle wszyscy będą chcieli żebym im zrobiła paznokcie, a ja nie cierpię samej czynności malowania i chciałabym ją wykonywać jak najrzadziej (i po to są hybrydy!) :P

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każde jedno słowo, które tu pozostawisz. Jednak absolutnie nie zostawiaj linku do Twojego bloga - nie lubię bałaganu - sama do Ciebie trafię!